sobota, 24 października 2015

Rozdział 14

- Witajcie w domu kochane- powiedział Damian
- Jakoś tu inaczej
- Wydaje cie się
- Coś tu zmieniłeś tylko nie wiem co
- No dobra chcesz wiedzieć?
- Mów
- Pamiętasz co stało pod tamtą ścianą?- zapytał
- No tak komoda
- A co stoi teraz?
- Kupiłeś pianino?
- Nie kupiłem, dostałem od taty- powiedział stawiając nosidełko z Aleksandrą na stole
- Ale po co nam to?
- Będziemy co wieczór grać małej kołysanki
- Damian przecież ona jest za mała- powiedziałam wyciągając małą z nosidełka i dając Damianowi
- Może lepiej ty ją weź
- Nie fisiuj to twoja córka, nie zrobisz jej krzywdy
Położyliśmy Aleksandrę w łóżeczku. Chyba jej się podobało bo rączki miała u góry, a pielęgniarki w szpitalu mówiły, że wtedy dziecko czuje się bezpieczne. Maleńka spała i cichutko sobie pomrukiwała. Damian włączył melodię, którą wydawała zamieszczona nad łóżeczkiem karuzela. Patrzyliśmy na nasze 3 kilo szczęścia, a ona pewnie nawet nie wiedziała co się dzieje. Dopiero co się pogodziliśmy, dopiero co mała przyszła na świat, a Damian jutro wyjeżdża do Spały i zostawia nas same
- Tak bardzo chciałbym z wami zostać
- Odwiedzimy cię za jakiś czas- powiedziałam
- Będę dzwonił codziennie
- Na to liczymy
- Kocham was- powiedział
- My ciebie też, a teraz idź się spakuj
- Pomożesz mi?
- Tak tylko uruchomię tą nianię
Wzięłam urządzenie na oko przypominające krótkofalówkę i poszłam do sypialni pomóc Wojtaszkowi w pakowaniu bo znając jego pozapomina połowy z tego co ma zabrać
-Jedziesz autem?- zapytałam
- Auto zostawię tobie, a pojadę ze Zbyszkiem
Kończyliśmy pakowanie kiedy ktoś zapukał do drzwi. Damian poszedł otworzyć, a ja poszłam do Oleńki, bo właśnie się obudziła
- Cześć kochanie już się wyspałaś?- zagadałam do niej i wzięłam ja na ręce
- Ewa mamy gościa- zawołał Damian
i wszedł do pokoju Oli z Julią
- Hej co ty tu robisz?
- Chciałam odwiedzić małą księżniczkę
- Oluś poznaj ciocie Julkę
Witaj skarbie jakaś ty śliczna, twój dziadek byłby z ciebie dumny, a to dla ciebie od cioci
- Julia mam do ciebie sprawę
- Wal śmiało?
- Zaopiekujesz się moimi dziewczynami jak wyjdę
- Pewnie
- Napijesz się czegoś?
- Dzięki, ale mam jeszcze parę spraw do załatwienia
* Damian
Grać dla kraju, dla orzełka i tej cudownej publiczności to zaszczyt i duma. Kiedy wychodzisz na boisko i słuchasz hymnu śpiewanego przez miliony gardeł masz ciarki na plecach. Stoisz tam na dole, na tym małym pomarańczowym prostokącie i wiesz, że patrzy i wierzy w ciebie cała Polska. To dodaje sił, walki do ostatniej piłki, ale teraz chciałbym zostać w domu. Patrzeć jak Oleńka zmienia sie każdego dnia, być przy niej i Ewie, ale kadra wzywa bo raz wkładając biało-czerwone koszulki przysięgaliśmy zawsze grać dla Polski. Tę ostatnią noc chciałem nacieszyć się moim skarbem
- Damian idź do łóżka- powiedziała Ewa
- Posiedzę tu jeszcze chwilę, chce się nią nacieszyć
- Przecież nikt nam jej nie zabierze
- Ale mnie nie będzie, a małe dzieci tak szybko rosną
- Zrobimy tak codziennie przez ten czas będę ci wysyłała zdjęcia małej, a potem zobaczysz jak się zmieniła
* Ewa
O 6 rano obudził mnie płacz Aleksandry. Mała była głodna i domagała się jedzenia
- Cześć skarbie- powiedziałam siadając z nią w fotelu
Z sypialni dobiegało chrapanie Damiana. O tej godzinie nie obudziłby go nawet nalot terrorystów. Znam go doskonale i wiem, że wstanie punkt 7 wściekły na siebie, że znowu zaspał
- Ale ten tatuś chrapie i nie daje spać naszej myszce. Damian słyszysz mnie- mówiłam do tej niani, która była u Oli w pokoju 
- Ola nie jadła dużo, ale często. Poczekałam, aż się jej odbije, potem zmieniłam jej pieluszkę i mój aniołek poszedł jeszcze spać
- Później pójdziemy na spacerek- powiedziałam kiedy do kuchni wszedł Damian
- Czemu mnie nie obudziłaś?
- Próbowałam, ale wiesz, że ciebie nie da się obudzić
- Mała śpi?
- Tak dopiero ją nakarmiłam i przewinęłam, a o której będzie Zbyszek?
- O 8
- No to mamy godzinę
- A wy co będziecie robić?
- Zabiorę małą do babci
- A co z mamą?
- Nie wiem, nie chce o tym myśleć. Zrobię wam kanapki
- Nie musisz kochanie
- Ale ja nie chcę żebyście jedli w jakiś barach
- Kochana jesteś
Zjedliśmy razem ostatnie śniadanie bo za półgodziny będę słomianą wdową. Damian przegapi najlepszy okres z życia Oli przez to zgrupowanie, ale wiem, że to dla niego sprawa wielkiej wagi. Zbyszek wszedł do domu bez pukania. Od kiedy pamiętam zawsze tak robił. Kiedyś mi to przeszkadzało, ale teraz się przyzwyczaiłam 
- Gdzie tam mała królewna?- zapytał
- W pokoju z Damianem
- Mogę?
- Jasne idź- powiedziałam idąc za nim
- Cześć szkrabie jak ty mała- powiedział sadzają w łóżeczku małej wielkiego misia
- Kochanie zobacz co ci wujek przyniósł. Miś wielki jak on sam
- Hahaha to co Mały zbieramy się?
- Tak
- Spakowany?
- Mhm
- Choć Zbyszek pomogę ci. Niech nacieszy się jeszcze małą, wyobraź sobie, że siedział przy niej prawie całą noc
- Bardzo ją kocha
- Wiem, ale sam wiesz jak było
- Będziesz w stanie jej to kiedyś wybaczyć?
- Mamie Damiana? To zależy od niej i trochę ją rozumiem bo sama nie chciałabym żeby Ola spotykała się z kimś kto ma taką przeszłość
- Twoja, wasza córka będzie dobrym i mądrym człowiekiem, a kiedyś powie wam, że jest z was dumna
- Dzięki
- Spoko, a teraz naprawdę musimy już jechać
- Damian- zawołałam
- Idę
- Jedźcie ostrożnie
- Zadzwonię jak dojedziemy- powiedział dając mi małą
Ucałował ją jeszcze chyba z dziesięć razy cały czas powtarzając jak bardzo ją kocha i pojechał. Oleńka płakała i była niespokojna, chyba czuła, że coś się dzieje. Położyłam ją w wózku, który stał w salonie bo chciałam mieć ją na oku i zabrałam się za projektowanie ogrodu Milenie Łasko. Za swój też muszę się zabrać tylko jeszcze nie teraz. Mała w końcu usnęła, a ja na maxa mogłam poświęcić się pracy, czas przy takim małym dziecku leci szybko.
- Hej jesteś jeszcze w Jastrzębiu?- napisałam do Julii
- Tak, a dlaczego pytasz?
- Bo pomyślałam sobie, ze może odwiedzimy babcię?
- No w sumie to dobry pomysł
- Ok to czekamy
Zastanawiałam się co tak naprawdę Julka tu robiła. Przecież ona od urodzenia mieszkała w Kędzierzynie i nie miała tu żadnych znajomych. Aleksandra spała na tyle długo, że udało mi się dokończyć projekt
* Damian
- Że też ta kadra musi być akurat teraz?
- Szybko zleci
- Moja córka też szybko urośnie
- Wiem, że wolałbyś być z nimi. Pogadaj może z trenerem
- Oszalałeś? Ty najlepiej wiesz ile czasu pracowałem na uznanie Stephana i swoją szansę. Nie mogę teraz zrezygnować
- No stary i to mi się podoba. Ni było nas w reprezentacji, teraz jesteśmy, kiedyś znowu nas nie będzie, a ten kraj jest naszą dumą- powiedział Zbyszek
I miał w tym sporo racji bo to my zostaliśmy wezwani po to by bronić barw narodowych
* Ewa
Juli pomogła mi znieść wózek po schodach. Do babci było niedaleko, a że chciałyśmy zrobić jej niespodziankę to się nie zapowiedziałyśmy. Babcia nie widziała jeszcze Oleńki, Damian pokazał jej tylko zdjęcie
- Co ty właściwie tu robisz?
- Byłam na spotkaniu z.........
- No z kim?
- Z twoją mamą
- Co?
- Zadzwoniła do mnie, błagała o spotkanie, zrobiło mi się jej żal
- Czego od ciebie chciała?
- Żebym cię przekonała do spotkania z nią
- Ale ja nie chcę czy ona tego nie rozumie?
- Może coś zrozumiała
- Zbyt dużo złego mi zrobiła, zbyt dużo przykrych słów od niej usłyszałam
- Zrobisz jak zechcesz
- A co z tobą i Marco?
- Nic- odpowiedziała, - Więcej nas dzieli niż łączy, to ty zawsze miałaś więcej szczęścia w miłości
- Ty za to miałaś i dalej masz lepszą rodzinę
- Każda z nas miała coś, ale na zawsze mamy siebie
Babcia siedziała w ogrodzie. To chyba po niej miałam to zamiłowanie do sadzenia i kwiatów
- Witaj babciu- powiedziała Julia
- Moje kochane- ucieszyła się
- Babciu poznaje Olę
- Cała ty Ewuniu
Babcia była taka szczęśliwa. Nie spuszczała małej z oka i wzięła Julkę na spytki. Wiem, ze wypytywała o mnie i Damiana, ale ja w tym czasie wolałam zrobić coś z jej ogrodem . Już tak mam, że jak widzę taką przestrzeń to od razu mam na nią wizję
* Damian
Spała jak Spała nic się tu nie zmieniło dalej porośnięta drzewami po środku puszczy. Żyjemy tu jak odludki bez kontaktu ze światem. Nie spodziewałem się tego, że czas może lecieć tak szybko. Dzisiaj moja córka kończy miesiąc czyli tyle ile ja tu jestem. Ewa tak jak obiecała codziennie wysyła mi zdjęcia małej i już widzę jak bardzo się zmieniła przez ten czas. Cholernie chciałbym wziąć ją na ręce i przytulić 
* Ewa
Właśnie kończyłam pakować Ole kiedy ktoś zadzwonił do drzwi. Nie spodziewałam się gości, a zwłaszcza jej
- Witaj- powiedziała mama Damiana
- Damian jest w Spale- odpowiedziałam
- Wiem ja do ciebie
- Ale ja nie mam czasu
- Proszę daj mi chwilę
- Chwilę- powiedziałam wpuszczając ją do środka
- Ewa ja chciałam ciebie przeprosić
- Słucham? Myśli Pani, że jedno przepraszam wszystko zmieni?
- Wiem, że bardzo was skrzywdziłam
- Zniszczyliście mi życie Pani i mój ojczym, tu nie pomoże przepraszam
- To co mam zrobić?- zapytała
- Raz na zawsze dać mi spokój
- Ewa
- Zaraz wracam- powiedziałam
Weszłam do pokoju Oli i zastanawiałam się czego ona chce? Czy zrozumiała, że przez te wszystkie lata źle mnie oceniała? Czy to możliwe żeby moja teściowa pokazała ludzką twarz
- To jest Ola Pni wnuczka i nasze szczęście, które najpierw kazała mi Pani usunąć, a potem pozbawić ojca
- Moja wnuczka? Jaka śliczna i taka spokojna. Mogę ją potrzymać?- zapytała
- Proszę- odpowiedziałam
Zostawiłam je same i poszłam spakować wszystkie nasze rzeczy do samochodu. Nie zabronię jej kontaktów z wnuczką jeśli będzie chciała.
- Przepraszam, ale musimy juz jechać- powiedziałam
- Mogę spytać gdzie?
- Do Spały do Damiana- odpowiedziałam zapinając Olę w fotelik
- Jedź ostrożnie i pozdrów mojego syna
- Dobrze do widzenia
- Do zobaczenia- powiedziała i poszła
- To co kochani jedziemy do tatusia?
Nie powiedziałam mu, że przyjadę, rozmawiałam za to, ze Zbyszkiem i ich trenerem, który wyraził zgodę na nasz przyjazd. Nie byłam tam jeszcze nigdy dlatego jechałam z nawigacją i obawą żeby nigdzie się nie zgubić. Zatrzymałam się na stacji benzynowej żeby nakarmić i przewinąć Olę. Napiłam się kawy i ruszyłam dalej
* Damian
- Padam na twarz- powiedziałem kładąc się spać
Chyba się starzeję  bo jakoś nie mogę wejść w ten kierat treningów, ale nie ma co narzekać muszę dać radę 
- Zobacz Ewa przysłała- powiedziałem pokazując Zbyszkowi zdjęcia
- Jaka ona jest duża, rośnie jak na drożdżach. Może Ewa ją czymś karmi
- Zbychu ty jak coś powiesz to nie wiem czy śmiać się czy płakać
- No co przecież jej nie głodzi- gadał dalej
- Wariat- powiedziałem rzucając w niego poduszką
Naszą jedyną rozrywką w tych lasach było to co sami sobie wymyślimy po treningach, a że często nie mamy po nich siły nawet na myślenie idziemy spać i nici z rozrywek. Tutaj naprawdę można zdziczeć, ale nasz trener stara się do tego nie dopuścić
- Gdzie dzwonisz?- zapytał Bartman
- Do Ewy i trochę się martwię bo nie odbiera
- Może nie słyszy telefonu
- Może masz rację, ale nic nie poradzę na to, że się martwię
* Ewa
Zbyszek napisał sms-a, że na parkingu juz na nas czekają więc mogłam być spokojna. Ola przespała całą podróż, ale dla mnie to lepiej bo mogłam skupić się na prowadzeniu.
- Cześć- powiedziałam wysiadając z auta
- Hej jak podróż?- zapytał Marcin
- Dobrze, a wy już po treningu?
- Tak skończyliśmy 15 minut temu
- A Damian?
- Chodź zaprowadzimy was
Wzięłam nosidełko z Olą i razem z chłopakami weszłam do środka. Zaprowadzili mnie do pokoju Damiana gdzie pod drzwiami czekał Zbyszek. Powiedział, że Wojtaszek śpi po treningu i wpuścił mnie do środka. Położyłam więc Ole na łóżku Bartmana i podeszłam całując go w policzek, ale nie uzyskałam żadnej reakcji. Przewrócił się tylko na drugi bok i dalej spał. Na szczęście Ola miała swoje sposoby na tatusia. Momentalnie zaczęła płakać, a Damian chyba myślał, że jest w domu bo mówił do mnie przez sen
- Ewa Ola płacze
- To do niej wstań- powiedziałam
Wyskoczył z tego łóżka jak oparzony. Nie miał pojęcia co się dzieje, a my mięliśmy z niego niezły ubaw 
- Co w tu robicie?
- Niespodzianka, nie cieszysz się?
- Cieszę i to bardzo- powiedział przytulając mnie, - Ale jak?
- Normalnie stęskniłyśmy sie i jesteśmy
- Myszka moja kochana- powiedział biorąc Aleksandrę na ręce i wychodząc z nią z pokoju
Nie szłam za nim bo wiem, ze doskonale sobie z nią poradzi. Kochał ją przecież nad życie. Miłość? No właśnie czym jest miłość? Jedni mówią, że to cudowny stan uniesienia. Drudzy, że to uczucie tak cudowne, że nie da się go opisać słowami i nigdy o nim zapomnieć i coś w tym jest bo nawet po tych czterech miesiącach kiedy nie byliśmy  razem czułam do Wojtaszka to coś. Próbowałam go znienawidzić, wmówić sobie, ze on nie istnieje, ale mój mózg nie współgrał z sercem, które zawsze ewidentnie szybciej biło na samo jego wspomnienie. Na wszelki wypadek postanowiłam nic mu nie mówić o odwiedzinach jego mamy bo tylko niepotrzebnie zacząłby sie wściekać
- Chodź zobaczysz coś- zawołał Zbyszek
- Co?
- No chodź szybko
Poszłam za nim i juz z daleka słyszałam śmiech Olci. Kiedy weszłam na sale zobaczyłam jak Damian siedzi z nią na boisku, a Buszek i Konarski turlają do nich piłkę. Widać było, że Oleńce się to podoba bo machała rączkami ze szczęścia jak szalona
- Co on z nią wyprawia?
- Zobacz jaka jest szczęśliwa
- Pierwszy raz się tak śmieje
- Kiedy wracasz?- zapytał
- Dzisiaj wieczorem
- A nie możesz zostać do jutra?
- Chyba nie
- Pogadam z trenerem i załatwię to
- Zbyszek- zawołałam, ale juz go nie było
Wróciłam do pokoju, wzięłam mleko dla Oli przed wyjazdem i poszłam do nich. Tym razem zagrywali piłki, a mała patrzyła jak zahipnotyzowana
- Nie chce wam przeszkadzać, ale to pora Oli na jedzenie
- Poznajcie się to Rafał i Dawid
- Cześć miło mi, trzymaj- powiedziałam podając butelkę Damianowi
- To my już pójdziemy
- Nie, nie zostańcie, fajne z was nianie
* Damian
Grałem i trenowałem normalnie, ale przyjazd dziewczyn dał mi mega pozytywny zastrzyk energii
- Mały trener woła- powiedział Zbyszek
- Teraz?
- Tak niby to coś ważnego
- Dobra weź Olę
- Co?
- No przecież z dzieckiem do niego nie pójdę
- Ale czemu ja? Może lepiej  Dziku on już ma przecież dziecko to się na tym zna
- Dasz radę wujku, przyzwyczajaj się 
Skierowałem się do gabinetu Stephana zostawiając Aleksandrę ze Zbyszkiem, ale ufałem mu bardziej niż sobie i wiedziałem, że dobrze się nią zajmie
- Co jest trenerze?- zapytałem
- Słyszałem, że masz gości?
- Skąd trener.....?
- Tak się składa, że ja wiem wszystko, a teraz tak na poważnie kiedy twoja żona wraca do domu?
- Ewa jeszcze nie jest moją żoną, ale chyba dzisiaj wieczorem
- Z małym dzieckiem w nocy?
- Ewa jest dobrym kierowcą
- Powiedz jej, że może tutaj zostać do jutra
- Słucham?
- Idź za nim się rozmyślę- powiedział
- Dziękuję
- Nie ma za co, przecież sam ma dzieci
* Ewa
- Oddaję ci dziecko- powiedział Zbyszek otwierając drzwi
- A Damian gdzie?
- Trener wezwał go do siebie
- I zostawił ci małą?
- Olcia powiedz mamie, że dobrze bawisz się z wujkiem
- Myszka moja kochana, co ten tatuś sobie wyobraża
- Kazał mi się uczyć opieki nad dzieckiem- powiedział Zbyszek
- Aha i dał ci do testowania naszą córkę?

**********************
Kochani łapcie kolejny rozdział o Damianie i Ewie :)
mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinię :)
/mała


sobota, 17 października 2015

Rozdział 13

Deszcz zaczynał padać coraz mocniej, widoczność słabła, wycieraczki nie dawały rady, a drzewa gibały się jak szalone. Jak każdy człowiek miałam swoje lęki i koszmary, a przy takiej pogodzie wpadałam w panikę. Trasę, którą zwykle pokonywaliśmy w kwadrans dzisiaj zajęła nam 45 minut. Jednak kiedy dojechaliśmy do domu pogoda diametralnie się zmieniła.
- Nie wiem jak wy, ale ja idę się odświeżyć- powiedziałam     
- Ja pojadę do siebie, widzimy się jutro
- Dobra nara- odpowiedział Damian
Wzięłam długą i relaksującą kąpiel. Zmyłam z siebie tą całą podróż, strach i wszystkie problemy
- Dawno mnie tu nie było- powiedziałam do Damiana
- Ale to wszystko cały czas na ciebie czeka
* Damian
Ewa stała i patrzyła w okno tarasowe. Zawsze tak robiła, uwielbiała widok na ogród. Teraz wyglądała jeszcze piękniej niż wtedy kiedy ją poznałem. Miała na sobie szarą sportową sukienkę
- Co tak na mnie patrzysz?- zapytała
- Cieszę się, że tu jesteś
Podszedłem do niej, objąłem dłońmi jej brzuszek i dwa moje skarby. Teraz oboje patrzyliśmy na nasz ogród i nie mogliśmy się doczekać kiedy rozbłyśnie kwiatami i różnymi drzewkami
* Ewa
- A co to za niespodzianka co mówiłeś?- zapytałam
-Chodź, ale zamknij oczy
- Ale Damian
- No zamknij
- A jak się przewrócę?
- Nie przewrócisz bo cię trzymam
- No dobra
- Skręcamy w prawo i prosto- powiedział
- Damian
- Jeszcze chwilę, uważaj na próg
-Już?
-Tak, możesz otworzyć oczy
Zrobiłam co mówił i ujrzałam piękny pokoik dziecięcy. Było tam wszystko łóżeczko, przewijak, wanienka do kompania, maskotki, grzechotki, pieluszki, książeczki na dobranoc, butelki, lampki na ścianie w kształcie księżyca i gwiazdek i nawet ubranka były. Na ścianie bajkowe tapety z Kubusiem Puchatkiem, na podłodze dywanik w jakieś esy floresy, pod oknem fotel bujany, a przy wejściu napis: ,,Tu mieszka Oleńka najdroższy skarb mamy i taty''
- Pięknie, ale kiedy to zrobiłeś?
- To zasługa Julii, to ona mi pomogła
- Oleńce na pewno się spodoba- powiedziałam i popłakałam się
- Nie płacz kochanie
- To ze szczęścia, tyle wrażeń na raz to za dużo
- Może chcesz odpocząć?
- Nie posiedzę tutaj i popatrzę na te cuda
- To ja zrobię coś do jedzenia
Damian krzątał się po kuchni, a ja opowiadałam maleństwu jak wygląda jego pokój. Kiedy nagle rozległo się głośne pukanie do drzwi
- Kto to?- zapytałam
- Nie wiem
- Cześć synku- usłyszałam
- Co ty tu robisz?
- Chcę z tobą porozmawiać
- Znowu chcesz obrażać Ewę?
- Synku w końcu zrozumiesz, że mam rację
- Dzień dobry- powiedziałam wchodząc do kuchni
- A czego ona tutaj chce?
- Ona tu mieszka- powiedział Damian
- Jak to? Znowu dałeś się jej omamić? Damian ona zabiał człowieka, może któregoś dnia w szale zabije ciebie. Pomyślałeś o ty?
- Mamo co ty mówisz?
- Łukasz nie był człowiekiem tylko zwierzęciem- powiedziałam
- Co ty możesz o nim wiedzieć
- Mieszkałam z tym śmieciem 3 lata pod jednym dachem , codziennie musiałam go znosić i wiem lepiej jaki był
- A co zrobisz teraz? Wyjdziesz za mojego syna, a potem jego też zabijesz?- powiedziała i zaczęła mnie szarpać
- Teraz to już przesadziłaś
- Ta szmata nie zasłużyła ani na ciebie, ani na zycie
- Mam tego dosyć
Poczułam, że dzieje się, ze mą coś dziwnego. Strasznie zaczął boleć mnie brzuch, w dodatku krwawiłam z dróg rodnych. Przestraszyłam się, ze coś złego dzieje się z Oleńką. Damian natychmiast zawiózł mnie do szpitala, a tam po wykonaniu potrzebnych badań okazało się, że w wynik ostatniego stresu doszło do odklejenia łożyska i trzeba jak najszybciej wykonać cesarskie cięcie żeby ratować życie Oli
* Damian
- Ma Pan śliczną i zdrową córkę
To były najpiękniejsze słowa jakie kiedykolwiek usłyszałem w życiu. Nie mogłem doczekać się narodzin małej. Tyle chciałem jej pokazać. Grać z nią w piłkę, nauczyć siatkówki, patrzeć jak chodzi, dorasta, zakochuje się. Zabiłbym każdego kto by ją skrzywdził. Zastanawiałem się jakim będę ojcem? Ale doszedłem do wniosku, że nie ma dobrych czy złych sposobów na bycie rodzicem. Wystarczy stać na straży i być gotowym do tego żeby dorastać wraz z dzieckiem
- Mogę ją zobaczyć?
- Za chwileczkę- odpowiedziała
- Mam córkę- napisałem do Zbyszka i chłopaków
Już chciałem zabrać je do domu i nigdy więcej się z nimi nie rozstawać. Wahałem się czy napisać do mamy, ze Ewa urodziła bo to wszystko przez nią. Przyszła i zrobiła awanturę, ale w końcu zebrałem się w sobie i napisałem: ,, Masz wnuczkę- Ole''. Nie odpisała, ani nie oddzwoniła. Najwidoczniej nie zainteresowało jej to, że właśnie zostałem ojcem
- Może Pan wejść do narzeczonej
- Dziękuję, wszystko z nimi dobrze?
- Tak Pani Ewa jest trochę słaba, ale to normalne po cesarce
- A Oleńka?
- Dziewczynka jest w inkubatorze, ale nic jej nie grozi. Dostała 10 punktów w skali Apgar
- Naprawdę bardzo dziękuję
- Nie ma za co
Teraz byliśmy juz pełną rodziną na zawsze i na wieczność. Będziemy kochać siebie i Olę

*****************************
Kochani łapcie kolejny rozdział, a ja mykam dlaej czytać książkę Gumy, bo tak mnie wciągnęła, że nie mogę się oderwać ;)
a wy czytajcie i piszcie czy wam się podoba 
/mała


wtorek, 6 października 2015

Rozdział 12

- Mów?
- Czy mogę raz na jakiś czas odwiedzić babcię?
- No pewnie- odpowiedziała mama Zbyszka
- Dziękuję- powiedziałam przytulając sie do niej
-Już jesteśmy- zawołał Zbyszek
Babcia była słaba, wyglądała dużo gorzej niż ostatnio i ewidentnie musiała odpocząć. Rodzice Zbyszka pichcili coś w kuchni, a my z Damianem poszliśmy do ogrodu pogadać, ale siedzieliśmy i milczeliśmy. Wiem, ze Damian czekał na moje słowo bo on już dawno powiedział czego chce
- Rozmawiałeś z mamą?- zapytałam
- Nie i nie mam na to ochoty
- Damian ona na swój sposób chciała dla ciebie dobrze
- Nie rozumiem
- Czego?
- Tak bardzo cię skrzywdziła, a ty jeszcze jej bronisz
- Bo to twoja mama. Ja swojej nie miałam kiedy jej potrzebowałam, nie chce żebyś ty kłócił się przeze mnie ze swoją
- Ty i Ola jesteście dla mnie najważniejsze
- Wiem, ale obiecaj, ze z nią porozmawiasz
- Mama woła na obiad- powiedział Zbyszek
- Już idziemy- odpowiedzieliśmy
Obiad był pyszny. Zresztą Pan Leon zawsze świetnie gotował. Zbyszek był wyraźnie przybity ich wyjazdem i stanem zdrowia babci. Nie chciał nawet z nami rozmawiać. Siedziałam w swoim pokoju i patrzyłam z zdjęcia Oleńki z ostatniego USG
- Zrobiłem ci herbatę- powiedział Damian
- Dziękuję
- Co robisz?
- Patrzę na nasz skarb
- Będzie śliczna jak ty
- I mądra jak ty
- To ja już pójdę, dobranoc
- Dobranoc
Jasne kochałam go i chętnie rzuciłabym mu się w ramiona już wtedy gdy stanął w drzwiach Zbyszka, ale czemu tego nie zrobiłam? Bo bałam się, że jego matka faktycznie może mi zaszkodzić. Miała przecież władzę, była kimś, a ja? Zwykłą dziewczyną z poprawczaka, której nigdy nikt nie uwierzy. Bliskość Damiana dodawała mi odwagi, a świadomość tego, że wybrał mnie i córkę dużo dla mnie znaczyła, ale chciałam żeby pogodził się z mamą. Ja też chciałabym normalnie z nią porozmawiać. Przecież obie kochamy tego samego faceta. Jestem gotowa zapomnieć o wszystkim co mi zrobiła dla dobra rodziny. Myślałam, myślałam i nie mogłam nic wymyślić. Noc była ciepła, a powietrze tak pięknie pachniało. Usiadłam na parapet z zaczęłam rozmawiać z Aleksandrą
- Twój tatuś bardzo cię kocha
Myślałam, też o mojej mamie, zastanawiałam się czy czasami o mnie myśli? Czy chciałaby się ze mną spotkać? Zeszłam do salonu, bo chrapanie Damiana roznosiło się po całym domu
- Spisz?- zapytałam
- Ewa coś się stało?
- Mogę położyć się obok ciebie?
- Jasne wskakuj
- Tylko widzisz my potrzebujemy trochę więcej miejsca
- Spokojnie zmieścimy sie we troje
- Przytul mnie mocno- poprosiłam go
Znowu było jak dawniej. Rozważaliśmy rożne opcje, ale w końcu doszłam do wniosku, że bez Damiana nie ma dla mnie życia, że nie będę w stanie stworzyć Oli szczęśliwej rodziny. Przecież nie dam rady zastąpić jej ojca choćbym nie wiem jak sie starała, a moja córka jest dla mnie najważniejsza
- Kocham cię- powiedziałam mu na ucho
- Możesz to powtórzyć?
- Kocham cię i zawsze cię kochałam
Tego wieczora odzyskałam wiarę w Boga. Znowu zaczęłam wierzyć, że możemy być jeszcze razem i tworzyć szczęśliwą rodzinę. Cieszyłam się, że mimo tego wszystkiego matka Damiana nie zabiła naszej miłości
- Ona tez się cieszy- powiedziałam
- Bo ma powód. Będziemy dla ciebie najlepszymi rodzicami na świecie córeczko
- Damian obiecaj, że damy sobie radę ze wszystkim, że już zawsze będziemy razem- poprosiłam pokazując łańcuszek z moja połową serca, który kiedyś od niego dostałam
- Wciąż go masz?
- Tak i zawsze będę miała
- Ja też i obiecuję, że nic nas nie rozdzieli
- Zabierz mnie do domu, do naszego domu
- To znaczy, że?
- Że macie rację tam jest mój dom
* Zbyszek
Tutaj u babci spędzałem każde wakacje i wolny czas. Ta plaża, słońce, morze to smak pięknego dzieciństwa, które miałem dzięki babci. To głównie jej zawdzięczam to co teraz robię i kim jestem. Zawsze mi wpajała, że trzeba walczyć i stawiać na swoim, bo tylko wtedy człowiek ma poczucie własnej wartości. Mówiła, że rodzinę ma się jedną, że trzeba ją kochać, szanować i pielęgnować. Moja rodzina to najważniejsi dla mnie ludzie:                                              Rodzice bez, których miłości w ogóle nie byłoby mnie na tym świecie i choć widywałem ich rzadko to wiem, ze robili to wszystko dla mnie. Babcia, która zawsze miała dla mnie czas. Damian i Ewa przyjaciele na których zawsze mogę liczyć, za których skoczyłbym w ogień i wiem, że oni dla mnie zrobili by to samo. Julia choć uparta i pyskata kręci mnie jak cholera, no i najmłodszy członek mojej rodziny mała Oleńka na, którą wszyscy czekamy z niecierpliwością.                                        Spacerowałem tędy zawsze z babcią, miała do mnie morze cierpliwości, a nie da się ukryć, że byłem nieznośnym dzieckiem jak chyba każdy 8 latek. A teraz 18 lat później stoję dokładnie w tym samy miejscu i oczami wyobraźni widzę jak babcia gania za mną po całej plaży. Nigdy nie powiedziała na mnie złego słowa, nigdy nie poskarżyła mamie, że byłem niegrzeczny, nigdy też nie dała zrobić mi krzywdy. Do końca swojego życia będę ją za to wszystko kochał i opiekował się zawsze gdy będzie to możliwe
- Cześć Zbyszek jesteście jeszcze?
- Siema Tymon, tak ale jutro wyjeżdżamy
- Szkoda przyzwyczaiłem się do was
- To wpadnij do Jastrzębia na nasz mecz
- Chętnie, ale nie wiem jeszcze co będę robił
- Mój numer masz
- Jasne, a na razie planuje stąd wyjechać
- Gdzie?
- Do Argentyny do koleżanki
- Do koleżanki?
- No dobra do dziewczyny
- Super gratulacje i szczęścia   
- Dzięki, a teraz muszę spadać do roboty
- Jasne do zobaczenia
Tymon był miłym człowiekiem chociaż dużo o nim nie wiedziałem bo nie lubił o sobie opowiadać. Babcia powiedziała mi tylko, że zwierzył jej się z ogromnej tragedii jaką przeżył, ale to nie czas na wspomnienia trzeba się pakować i wracać do domu. A Julia? Sam nie wiem czy coś do niej czuje czy tak mnie kręci jej niechęć do mnie
* Ewa
Damiana nie był w łóżku kiedy się obudziłam. Zastanawiałam sie czy to był sen, czy ja naprawdę z nim spałam? Zarzuciłam na siebie szlafrok i wyszłam do ogrodu. Słońce tak pięknie świeciło tego dnia, a on siedział na plaży i moczył nogi w wodzie
- Czemu tu siedzisz?- zapytałam kładąc się obok niego
- Już wstałaś?
- No jak widzisz. To powiesz czemu tu tak siedzisz?
- Myślę
- O czym?
- O tobie, o mnie, o nas o tym jaki byłem szczęśliwy i o tym, że moja matka prawie to wszystko zniszczyła
- Moja mama wyrzekła się mnie, nazwała mordercą i przez 5 lat, ani razu nie odwiedziła. Przed sądem powiedziała mi prosto w oczy, że Łukasz nigdy by mnie nie dotknął, a skoro groziłam mu nożem to się bronił. Okazało się, że zupełnie nie znałam kobiety, którą od dziecka bezgranicznie kochałam, ale myślę, że gdyby dzisiaj stanęła przede mną to wybaczyłabym jej wszystko bo zawdzięczam jej coś najcenniejszego co mogła mi dać
- Co?- zapytał Damian
- Moje życie i choć nie zawsze było w nim dobrze to miałam ciebie jedyną miłość tego mojego ziemskiego istnienia
Wojtaszek spojrzał na mnie tym swoim niezdecydowanym wzrokiem i uśmiechnął się
- Już nie mogę się jej doczekać- powiedział
- Jeszcze 8 tygodni
 - Skarbie to ja twój tatuś słyszysz mnie?
- Połóż się obok- poprosiłam go
- Nie za dobrze wam zawołał Zbyszek
- Chodź do nas
- Chętnie, ale chyba musimy się zbierać
- Dobra, ale najpierw jedziemy do Kędzierzyna po rzeczy Ewy
- To znaczy?
- Ze wracam z wami do domu
- Super bardzo się cieszę- powiedział i przytulił mnie
Spakowaliśmy wszystko i gotowi byliśmy do długiej drogi. Szkoda mi było stamtąd wyjeżdżać. Marzyło mi się, że Damian kiedyś zagra w jakimś klubie nad morzem i takie widoki będę miała codziennie bo tutaj czułam się doskonale, lepiej niż w mieście. Samochód prowadzili na zmianę, chciałam się dołączyć , ale mi nie pozwolili
- Może zadzwoń do Julii, powiedz, że dojeżdżamy- powiedział Zbyszek
- Już z nią gadałam czeka na nas
Ustaliliśmy, że zatrzymamy się na noc u Julki. Miałam już dosyć, wszystkie kości mnie bolały. Takie długie podróże nigdy nie należały do moich ulubionych
- Długo jeszcze?- zapytałam
- Godzina- odpowiedział Zbyszek
- Mam już dosyć
- Możemy się zatrzymać na chwilę
- Jedź, chce już być na miejscu
Robiło sie już późno, zapadał zmrok, a my wciąż nie dojechaliśmy na miejsce. Im bliżej Kędzierzyna byliśmy tym bardziej zastanawiałam się czy kobieta o której mówiła Julia to była moja mama i czego chciała?
- Trzeba pomyśleć o pokoju dla Oli- powiedziałam do Damiana
- Damy sobie z tym radę, a poza tym mam dla ciebie niespodziankę
- Jaką?- zapytałam
- Zobaczysz jutro
- Wiesz, że nie lubię czegoś takiego
- Wiem, ale to na pewno ci się spodoba
- Jesteśmy na miejscu- odezwał się Zbyszek
Julia miała już przygotowaną kolację. Nie była jednak sama, był z nią ten cały Marco. Nie miałam o nim zielonego pojęcia, zupełnie go nie znałam, wiedziałam tylko, że pracują razem
- Cześć jestem Ewa- przywitałam się
- A to Damian i Zbyszek- dodała Julia
- Hej Marco miło mi
- Słuchaj Julia jeśli ci przeszkadzamy
- Ewa nie gadaj głupot, siadajcie do stołu. Pokoje macie przygotowane niestety Damian musisz spać z Ewką
- A my w drugim co Julcia- powiedział Zbyszek
- Hahaha chciałbyś. Ja dzisiaj nocuję u Marco, macie cały dom dla siebie. Widzimy się rano- powiedziała i poszli
- Nie wiedziałam, że są razem
- Spoko nic się nie stało
- A tu masz to o czym mówiłam- powiedziała wracając
- Dzięki, a była tu jeszcze?
- Nie, przynajmniej ja o tym nie wiem
Patrzyłam na kopertę, którą dała mi Julia, obracałam ją w dłoniach i bałam się tego co jest w środku
                      Witaj córeczko- mówił nagłówek
   Tyle lat minęło, tyle się wydarzyło, że nawet nie wiem od czego powinnam zacząć i co ci powiedzieć. Po śmierci twojego taty myślałam, że już mnie w życiu nic dobrego nie spotka dlatego tak bardzo się zakochałam kiedy poznałam Łukasza. Był taki kochany, zależało mu na mnie i na tobie , znowu byłam szczęśliwa. Tylko w tym wszystkim zapomniałam o tobie córeczko, o tym, że możesz się poczuć opuszczona i samotna. Ja naprawdę bardzo ciebie kocham, ale co miałam sobie pomyśleć kiedy zobaczyłam jak stoisz na martwym Łukaszem. Tyle razy mówiłaś, że go nienawidzisz, że  nie chcesz go w naszej rodzinie. Jasne i oczywiste było dla mnie, że to molestowanie to tylko wymówka żeby uniknąć kary. Moje życie od tamtego czasu zmieniło się bardzo, na stałe zagościł w nim żal i smutek. Straciłam nie tylko męża, ale i ukochaną córkę. Bo zawsze nią dla mnie byłaś, moim aniołkiem i oczkiem w głowie, a wszystko zniszczył człowiek który miał być dla ciebie ojcem i wzorem do naśladowania. Dalej nie wierzę w to, że tak bardzo pomyliłam się w stosunku do niego i tak bardzo zawaliłam w stosunku do ciebie. Wiem, że to może zbyt późno, ale znalazłam nagrania o których mówiłaś. Miał je ukryte w gabinecie pod podłogą. Brzydzę się i nim i brzydzę się sobą za to, że ci nie uwierzyłam, że musiałaś przez to wszystko przechodzić. Córeczko kochana wtedy byłaś tylko dzieckiem, dzisiaj jesteś już dorosłą kobietą i wiem, że będziesz lepszą mamą niż ja. Bardzo chciałabym z tobą porozmawiać, wyjaśnić wszystko, przeprosić. Zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie będę w stanie naprawić tego co wydarzyło się w twoim życiu pośrednio za moją przyczyną, ale chciałabym żebyśmy spróbowały naprawić chociaż cześć z tego co zniszczył między nami Łukasz. Zrozumiem jeśli wyrzucisz ten list bez czytania, ale wiedz, że czekam na ciebie i ojca twojego dziecka bo bardzo chciałabym go poznać. Mam nadzieję, że zapukasz pewnego dnia do naszego domu.
                                                                       Czekam na was- mama
 Nie wiedziałam co myśleć? Pisała to naprawdę z głębi serca czy tylko chciała zagłuszyć wyrzuty sumienia? Zawsze myślałam, że będę w stanie jej to wszystko wybaczyć, ale żeby tylko się do mnie odezwała, ale teraz kiedy się odezwała nie wiem co zrobię kiedy stanę z nią twarzą w twarz. Jasne teraz mi wierzy, ale gdzie była kiedy jej potrzebowałam.
- Ewa idziemy spać?- zapytał Damian
- Tak- odpowiedziałam wrzucając list do kominka
- Wszystko ok?
- Ok, a gdzie Zibi?
- Śpi od dobrej godziny
- Nie musiałeś na mnie czekać
- Ale chciałem, to od twojej mamy?
- Tak, ale nie chce o tym rozmawiać
- Wiesz, że gdybyś chciała
- Wiem, a teraz naprawdę chodźmy spać
- Julia ma jakiś materac?- zapytał
- Daj spokój przecież zmieścimy się razem
- Na pewno?
- Tak, chodź wariacie- powiedziałam biorąc go za rękę
Damian udawał, że śpi, a spod wpółprzymkniętych powiek przypatrywał się mojej osobie. Jego spojrzenie choć ukryte przeszywało mnie na wylot, poczułam fale zalewającą moje policzki. Kiedy podeszłam do niego poczułam zapach perfum, których zawsze używał, a jego głośne chrapanie brzmiało w moich uszach jak melodia. Jednego byłam pewna w Jastrzębiu zostanę już na zawsze
- Wiem, że nie śpisz- powiedziałam do niego
ale on się nie odezwał
- Damian nie udawaj bo zostanę tutaj
- Co?
- To jak mnie będziesz ignorował to zostanę tutaj
* Damian
Nigdy nie wybaczę mamie tego co zrobiła mi i Ewie, nie potrafię być tak wspaniałomyślny jak moja ukochana 
- Rozmawiałem ostatnio z tatą
- I co?
- Wyprowadził się z domu
Pamiętam, że gdy poznałem Ewę i powiedziałem o tym mamie to bardzo się ucieszyła. Szczupła blondynka na oko 170 cm męczyła się ze zmianą koła w samochodzie prosto pod oknem mojego domu. Przecież to nie mógł być przypadek bo przypadki się nie zdarzają . Widywałem ją wcześniej parę razy, ale nie miałem odwagi zagadać, a taka okazja mogła nigdy więcej się nie powtórzyć
- Zastanawiasz się czasem co by było gdybyś nie złapała wtedy tej gumy?- zapytałem
- Ja nie musze się zastanawiać bo wiem, że wtedy nie poznałabym ciebie, nie wiedziałabym co znaczy kochać tak, że za drugą osobę można oddać życie
- Ale wtedy byś nie cierpiała
- Skończmy ten temat raz na zawsze. To wszystko to przeszłość, a ja skupiam się na tym co tu i teraz na tobie i Oleńce. Kocham cię i chce być z tobą niezależnie od tego co myślą i mówią inni
Zacząłem krzyczeć ze szczęścia, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Czułem, że mogę wszystko, mogę latać i spokojnie jechać do Spały
- Cicho wariacie bo obudzisz Zbyszka
- Na pewno mi to wybaczy- powiedziałem
* Ewa
Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy, ale wiem, ze gdyby nie budzik to byśmy nie wstali, a chcieliśmy wyruszyć rano żeby uniknąć korków. Do Jastrzębia mieliśmy już niedaleko
- Zjesz z nami?- zapytałam Julii
- Dzięki już jadłam
- Z Marco?
- Nie z mamą, pokłóciłam się z Marco i poszłam do mamy. Wiesz co mi powiedziała?
- Co?
- Że ciocia ostatnio u niej była
- Moja mama?
- Też się zdziwiłam
- Czego chciała?
- Ciebie szukała
- Tak nagle chce wszystko naprawić?
- Ewa to wasze sprawy, wiesz co ja o tym myślę
- Walizki spakowane- powiedzieli chłopcy
- Już jedziecie?
- Tak wracamy do domu- powiedziałam biorąc Damiana za rękę
- Razem?- zapytała
- Tak
- No w końcu- powiedzieli wspólnie ze Zbyszkiem
- Mam nadzieję, ze będziecie mnie odwiedzać- powiedziała, - Wszyscy, Zbyszek ty też
- No jasne, ale czekamy na twoje odwiedziny u nas z Marco oczywiście
- Miedzy mną, a Maro jeszcze nic się nie zaczęło, a już się skończyło
- Zawsze mogę pożyczyć ci rękaw do wypłakania- powiedział Zbyszek
- Dzięki jak będę potrzebowała to się zgłoszę
* Zbyszek
Może to nie fer, ale ucieszyłem się, że między Julią, a tym całym Marco nic nie wyszło. Sam przed sobą udawałem, że nic do niej nie czuję i nie interesuje mnie to z kim się spotyka, ale tak naprawdę nie mogłem na to patrzeć
- To do zobaczenia- powiedziała Julia
i pojechaliśmy. Mieliśmy do pokonania jeszcze kawal drogi więc postanowiłem zrobić to co Ewa czyli po prostu zdrzemnąć się za nim usiądę za kierownicą. Zamknąłem oczy i zobaczyłem Julię, stała przede mną i szykowała kolację przy świecach. Ubrana w śliczną czerwoną sukienkę i czarne szpilki nakrywała do stołu. Niby były z Ewą rodziną, ale były tak zupełnie inne. Różniły się sposobem bycia, charakterem, poczuciem humoru. Ewa była skryta i nieufna, a Julia pewna siebie z ciętym językiem.
* Ewa
Od tamtego dnia na cmentarzu mój koszmar minął. Mogłam spokojnie zasnąć i nie budziłam się z krzykiem. Chyba tego potrzebowałam, tamtych odwiedzin u Łukasza. Obudziły mnie krzyki dobiegające z zewnątrz.
- No gdzie wy jesteście?- napisałam do Damiana
- Już idziemy- odpisał


*******************
No to proszę :)
czytajcie, komentujcie, piszcie czy wam sie podoba :)
/mała

czwartek, 1 października 2015

Rozdział 11

Może ja sama czuje cos do Tymona? Może dlatego tak dobrze czuję się w jego towarzystwie? Może dlatego tak bardzo mnie do niego ciągnie? Po co w ogóle o tym myślisz?- pytałam sama siebie. Dumałam tez o mamie i jej wizycie u Julii w Kędzierzynie, ale przecież to w ogóle mogła nie być ona, a ja sie niepotrzebnie nakręcam. Zawsze wmawiałam sobie, ze jej nienawidzę, że za to wszystko nie ma prawa nazywać mnie córką, ale tak naprawdę przez ten cały czas czekałam na nią, na to kiedy przyjedzie i przeprosi. Nie wiem jak bym zagregowała kiedy bym ja zobaczyła? Może bez słowa rzuciłabym się jej w ramiona, a może potraktowałabym ją tak jak ona mnie ostatnio nad grobem Łukasza. Mama, Łukasz ten dom i tamte czasy to zamknięty rozdział. Za nic bym do tego nie wróciła i za każdym razem obiecuję sobie, że zapomnę, a kiedy tylko o niej myślę to wszystko wraca jak bumerang. A  teraz jestem tutaj, Damian wyjechał, a ja myślę nad tym jaka cholerną idiotką byłam tak źle go traktując. Unikałam go przez cztery miesiąc, ale dłużej nie będę tego robić. Zadzwonię do niego teraz i w tym momencie
- Halo- usłyszałam jego głos
mimo tak późnej pory odebrał
- Damian ja już dłużej tak nie mogę, nie dam rady
- Ewa co się dzieje?
- To wszystko niszczy mnie od środka. Nie mam żalu do twojej mamy bo sama wiem, że na ciebie nie zasługuję, ale nie mogę żyć bez ciebie. Serce mi pęka z tęsknoty, ale nie chce niszczyć ci życia- powiedziałam
- Kocham cię jak szalony i to co powiedziałaś jest dla mnie najważniejsze
- Przepraszam, że nic ci wcześniej nie powiedziałam, ale bałam się, że mnie zostawisz jak dowiesz się wszystkiego
- Nigdy was nie zostawię. Przyjadę do ciebie jutro ok?
- Ok- odpowiedziałam
Zeszłam na dół napić się herbaty, a oczami wyobraźni wracałam do dni w którym go spotkałam. Nie zwróciłam na niego uwagi, nie chciałam zadawać się z facetami. Dopiero tamtego dnia kiedy złapałam gumę właśnie on zagadał do mnie i pomógł zmienić koło. Wiedziałam kim jest i nie robiłam sobie wielkich nadziei, ale on dzwonił proponował spotkania, wypady do kina, aż w końcu zakochałam się w nim
- Obiecuję ci kochanie, ze będziesz miała szczęśliwe dzieciństwo- powiedziałam do Oli
Wróciłam na górę i położyłam się spać, bo jutro czekała mnie trudna rozmowa, ale postanowiłam, ze to załatwię więc się nie wycofam. W głowie układałam sobie co i jak mu powiem, ale wiem, że kiedy spojrzę mu w oczy i tak zapomnę wszystko co sobie założyłam
* Damian
Gdy tylko zegar wybił 6 rano spakowałem to co najważniejsze, zajrzałem do pokoju małej żeby zobaczyć czy tapety wyschły i byłem gotowy do drogi. Mama nie wiedziała, że byłem w domu, ale dzwoniła parę razy. Kupiłem kwiaty w pobliskiej kwiaciarni, zaparkowałem auto przed domem. Wszedłem do środka, przywitałem się z Bartmanem i poszedłem do Ewy. Siedziała w ogrodzie i czytała książkę
- Hej- powiedziałem dając jej bukiet
- Cześć, piękne- odpowiedziałam
- Jak się czujesz?
- Dobrze, przeprasza za ten nocny telefon
-  Nie ma za co
- Nawet nie wiesz jak było mi ciężko. Tamta decyzja była najtrudniejszą w moim życiu - mówiła
- Nie musisz
- Musze bo jeśli nie powiem ci tego teraz to nie wiem czy jeszcze kiedyś przejdzie mi to przez usta
* Ewa
- Twoja mama dała mi ultimatum albo zniknę, albo ona zniszczy mnie
- Wiedziała, że jesteś w ciąży?
- Tak słyszała moją rozmowę z Julią. Chciałam ci to powiedzieć na tamtym obiedzie
- Dlaczego nikomu o tym nie powiedziałaś?
Chciałam w końcu mu o tym opowiedzieć, ale miałam w sobie taką blokadę. Kiedy dochodziłam do tego momentu zacinałam się i nie mogłam wydusić z siebie słowa
- Zbyszek powiedział, że ojczym cie krzywdził. To on śnił ci się w nocy?
- Przychodził do mnie zawsze kiedy nie było nikogo w domu. Mówił, że musze, że mnie utrzymuje, że nie mam prawa mu się sprzeciwiać
- Jak długo?
- 3 lata, 3 pieprzone lata. Tamtego wieczora przyszedł po to co zawsze. Błagałam o pomoc, ale ,mamy nie było w domu. Nie chciałam, tego dłużej, nie mogłam, ale on rzucił się na mnie. Czułam jak przygniata mnie swoim ciałem, jak dotyka mnie swoimi łapami. Nie wytrzymałam wyciągnęłam z kieszeni nóż, ale Łukasz zaczął ze mnie drwić, że jestem za słaba, że nic mu  nie zrobię. Chwycił mnie za rękę i zaczęliśmy się szarpać. Nawet nie wiem kiedy raniłam go tym nożem prosto w serce, ale nie chciałam go zabić. Przysięgam ci, że to był wypadek- mówiłam patrząc w jego oczy w których widziałam łzy
- Wierzę ci- powiedział po chwili, - ale dlaczego cię skazali skoro to była samoobrona?
- Bo kiedy mama wróciła do domu stałam z nożem w ręku nad ciałem Łukasza. Wezwała policję i nie uwierzyła w to , że mnie molestował. Sąd też w to nie uwierzył bo nie było dowodów. Łukasz był prokuratorem, szanowanym człowiekiem, który wszędzie miał znajomości, kto by uwierzył, że ktoś taki może być taką świnią. Z racji tego, że formalnie nie miałam ukończone wtedy 16 lat sędzia zamknęła mnie na 5 lat w poprawczaku.
- I tam poznałaś moją matkę?
- Była moim wychowawcą, sprawowała piecze nad moją grupą
- Dlaczego nikt ci nie pomógł? Nikt nic nie wiedział?
- Mama była zakochana w nim po uszy, był dla niej ważniejszy, a ja jakoś dałam sobie radę. Przetrwałam poprawczak, zaczęłam nowe życie i poznałam ciebie. Byłeś najlepszym co mogło mnie spotkać po wyjściu stamtąd
- Rozmawiałaś z mamą?
- Dalej mnie nienawidzi i to chyba nigdy sie nie zmieni. Jedyną osobą, która znała prawdę była moja kuzynka 
- To dlaczego nic nie powiedziała?
- A wyobrażasz sobie 13-latkę, której ktoś grozi, że zakopie ją żywcem jeśli nie będzie milczeć?
-Nie- odpowiedział
Kiedy w końcu mu o tym powiedziałam spadł mi z serca wielki kamień. Poczułam ulgę, której nie umiem opisać. Do końca życia nie zapomnę tamtego okresu mojego życia, ale teraz będzie mi łatwiej. Patrzyliśmy sobie w oczy nie mówiąc nic. Po mojej głowie krążyły pytania co teraz? Wstałam z leżaka po sok kiedy nagle zakręciło mi się w głowie
- Ewa co się dzieje?
- Nic za szybko wstałam, daj rękę
Położyłam jego dłoń na swoim brzuszku
- Co to?- zapytał
- Nasza córeczka- powiedziałam
Teraz to już na serio Damian zaczął płakać, mam tylko nadzieję, że ze szcześcia
- Ewuś co z nami teraz będzie?
- Nie wiem Damian. Może to ma jeszcze sens?
- Pewnie, ze ma nie możemy tego tak skończyć. Przecież oboje zasługujemy na jeszcze jedną szansę, a zwłaszcza ona. Jak damy jej na imię?
- Aleksandra
- Ślicznie- powiedział, - Będziesz w stanie mi to wybaczyć?
- Damian co ja mam ci wybaczać? Przecież to nie twoja wina
- Chcesz herbaty?- zapytał
- Nie dzięki
- A ja się napiję
Moje życie nabierało sensu gdy tylko Damian był gdzieś obok, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu żeby poukładać sobie to wszystko
- Ja wychodzę- zawołał Zbyszek
- Zostań z nami- powiedziałam
- Nie chce wam przeszkadzać
- Siadaj i mów co z babcią
- Zabiorę ją do siebie jak wyjdzie ze szpitala
- Przecież mówiłeś, ze 18 musicie być w Spale
- To zawiozę ją do rodziców bo sama dłużej być nie może
- Mam lepszy pomysł
- Jaki?
- Ty z Damianem będziecie w Spale, a ja znowu sama więc na ten czas zamieszkam z nią
- Nie Ewa ty jesteś w ciąży i nie możesz zajmować się moją babcią
- Ale Zbyszek
- Powiedziałem nie, a poza tym ustaliłem już wszystko z rodzicami
- Przyzwyczaiłam się do niej przez ten czas
- Zawsze możesz się z nią spotykać
- Proszę, muszę się jakoś odwdzięczyć
Przegadaliśmy we trójkę, a właściwie to we czwórkę pół dnia. Ola też włączała się do rozmowy bo kopała co chwilę. Ustaliliśmy, że Zbyszek zabierze babcię do rodziców, a ja będę ją odwiedzać. Chłopcy poszli zrobić obiad, a ja zostałam w ogrodzie
- Ewa telefon- zawołał Damian
- Halo? Halo- powtórzyłam
- Jest u ciebie Damian?
- A kto mówi?
- Mama Damiana- powiedziała
Zamurowało mnie. Ta kobieta potrafiła mówić normalnie bez krzyku i w dodatku dzwoniła do mnie
- Jest- odpowiedziałam
- A możesz mi go dać?
- Nie wiem czy będzie chciał z Panią rozmawiać
- Ewa proszę daj mi go do telefonu
- Spróbuję- powiedziałam, - Damian to do ciebie
- Kto to?
- Twoja mama
- Powiedz jej, że nie chce z nią rozmawiać, albo nie nic nie mów- powiedział i zakończył połączenie
- Damian to twoja mama
- Już nią nie jest, chodź na obiad
Zrobiło mi się jej żal. Nie wyobrażam sobie, że moja córka mogłaby kiedyś powiedzieć mi coś takiego
- Babcia wychodzi dzisiaj ze szpitala- zawołał Zbyszek
- Świetnie- powiedziałam
Bardzo się z nią zżyłam. Traktowała mnie jak członka swojej rodziny dlatego tak bardzo chciałam się nią zaopiekować
- Zbyszek może ona powinna tu zostać- powiedziałam
- Ewa wszystko już ustalone, rodzice już są w drodze
Dalej miałam wielki mętlik w głowie choć Damian przyciągał mnie do siebie jak magnez. Zbyszek pojechał do szpitala po babcię, a my poszliśmy na spacer. Było pięknie, słonecznie, zielono i byliśmy my ja, Damian i Oleńka
- Hej Ewa- usłyszałam wołanie
- O hej Tymon dobrze, że cię widzę chciałam się pożegnać bo jutro wyjeżdżamy
- Szkoda, a co z Panią Hanią?
- Zbyszek właśnie po nią pojechał
- I co dalej?
- Rodzice Zbyszka zabierają ją do siebie
- To dobrze bo nie powinna być sama
- Dziękuję ci za wszystko
- Zobaczymy się jeszcze?- zapytał
- Na pewno- odpowiedział Damian
- To życzę wam szczęścia i zdrowej pociechy
- Dzięki ty też bądź szczęśliwy- powiedziałam
Z oddali widać było samochód Państwa Bartmanów parkujący pod domem. Zbyszka jeszcze nie było więc to my musieliśmy ich powitać
- Dzień dobry już Państwo są?
- Witaj Ewa ślicznie wyglądasz- powiedziała Pani Gosia
- Dziękuję, wejdźmy do środka
- Może coś do picia?- zapytał Damian
- Dziękujemy, pójdziemy spakować rzeczy mamy
- Wszystko już jest spakowane, torby są w pokoju babci
- Zbyszek nic nie mówił, że jesteś w ciąży, Damian też się nie chwalił
- Bo nic nie wiedział- powiedziałam
- Jak to?- zapytał Pan Leon
- To długa historia
- Ciąża ci służy, naprawdę pięknie wyglądasz
- Dziękuję, mam do Państwa prośbę



*****************************
Kochani mam dla was kolejny rodział :)
Jak wrażenia po  szczerej rozmowie Damiana i Ewy?
Mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinie :)
/mała