wtorek, 6 października 2015

Rozdział 12

- Mów?
- Czy mogę raz na jakiś czas odwiedzić babcię?
- No pewnie- odpowiedziała mama Zbyszka
- Dziękuję- powiedziałam przytulając sie do niej
-Już jesteśmy- zawołał Zbyszek
Babcia była słaba, wyglądała dużo gorzej niż ostatnio i ewidentnie musiała odpocząć. Rodzice Zbyszka pichcili coś w kuchni, a my z Damianem poszliśmy do ogrodu pogadać, ale siedzieliśmy i milczeliśmy. Wiem, ze Damian czekał na moje słowo bo on już dawno powiedział czego chce
- Rozmawiałeś z mamą?- zapytałam
- Nie i nie mam na to ochoty
- Damian ona na swój sposób chciała dla ciebie dobrze
- Nie rozumiem
- Czego?
- Tak bardzo cię skrzywdziła, a ty jeszcze jej bronisz
- Bo to twoja mama. Ja swojej nie miałam kiedy jej potrzebowałam, nie chce żebyś ty kłócił się przeze mnie ze swoją
- Ty i Ola jesteście dla mnie najważniejsze
- Wiem, ale obiecaj, ze z nią porozmawiasz
- Mama woła na obiad- powiedział Zbyszek
- Już idziemy- odpowiedzieliśmy
Obiad był pyszny. Zresztą Pan Leon zawsze świetnie gotował. Zbyszek był wyraźnie przybity ich wyjazdem i stanem zdrowia babci. Nie chciał nawet z nami rozmawiać. Siedziałam w swoim pokoju i patrzyłam z zdjęcia Oleńki z ostatniego USG
- Zrobiłem ci herbatę- powiedział Damian
- Dziękuję
- Co robisz?
- Patrzę na nasz skarb
- Będzie śliczna jak ty
- I mądra jak ty
- To ja już pójdę, dobranoc
- Dobranoc
Jasne kochałam go i chętnie rzuciłabym mu się w ramiona już wtedy gdy stanął w drzwiach Zbyszka, ale czemu tego nie zrobiłam? Bo bałam się, że jego matka faktycznie może mi zaszkodzić. Miała przecież władzę, była kimś, a ja? Zwykłą dziewczyną z poprawczaka, której nigdy nikt nie uwierzy. Bliskość Damiana dodawała mi odwagi, a świadomość tego, że wybrał mnie i córkę dużo dla mnie znaczyła, ale chciałam żeby pogodził się z mamą. Ja też chciałabym normalnie z nią porozmawiać. Przecież obie kochamy tego samego faceta. Jestem gotowa zapomnieć o wszystkim co mi zrobiła dla dobra rodziny. Myślałam, myślałam i nie mogłam nic wymyślić. Noc była ciepła, a powietrze tak pięknie pachniało. Usiadłam na parapet z zaczęłam rozmawiać z Aleksandrą
- Twój tatuś bardzo cię kocha
Myślałam, też o mojej mamie, zastanawiałam się czy czasami o mnie myśli? Czy chciałaby się ze mną spotkać? Zeszłam do salonu, bo chrapanie Damiana roznosiło się po całym domu
- Spisz?- zapytałam
- Ewa coś się stało?
- Mogę położyć się obok ciebie?
- Jasne wskakuj
- Tylko widzisz my potrzebujemy trochę więcej miejsca
- Spokojnie zmieścimy sie we troje
- Przytul mnie mocno- poprosiłam go
Znowu było jak dawniej. Rozważaliśmy rożne opcje, ale w końcu doszłam do wniosku, że bez Damiana nie ma dla mnie życia, że nie będę w stanie stworzyć Oli szczęśliwej rodziny. Przecież nie dam rady zastąpić jej ojca choćbym nie wiem jak sie starała, a moja córka jest dla mnie najważniejsza
- Kocham cię- powiedziałam mu na ucho
- Możesz to powtórzyć?
- Kocham cię i zawsze cię kochałam
Tego wieczora odzyskałam wiarę w Boga. Znowu zaczęłam wierzyć, że możemy być jeszcze razem i tworzyć szczęśliwą rodzinę. Cieszyłam się, że mimo tego wszystkiego matka Damiana nie zabiła naszej miłości
- Ona tez się cieszy- powiedziałam
- Bo ma powód. Będziemy dla ciebie najlepszymi rodzicami na świecie córeczko
- Damian obiecaj, że damy sobie radę ze wszystkim, że już zawsze będziemy razem- poprosiłam pokazując łańcuszek z moja połową serca, który kiedyś od niego dostałam
- Wciąż go masz?
- Tak i zawsze będę miała
- Ja też i obiecuję, że nic nas nie rozdzieli
- Zabierz mnie do domu, do naszego domu
- To znaczy, że?
- Że macie rację tam jest mój dom
* Zbyszek
Tutaj u babci spędzałem każde wakacje i wolny czas. Ta plaża, słońce, morze to smak pięknego dzieciństwa, które miałem dzięki babci. To głównie jej zawdzięczam to co teraz robię i kim jestem. Zawsze mi wpajała, że trzeba walczyć i stawiać na swoim, bo tylko wtedy człowiek ma poczucie własnej wartości. Mówiła, że rodzinę ma się jedną, że trzeba ją kochać, szanować i pielęgnować. Moja rodzina to najważniejsi dla mnie ludzie:                                              Rodzice bez, których miłości w ogóle nie byłoby mnie na tym świecie i choć widywałem ich rzadko to wiem, ze robili to wszystko dla mnie. Babcia, która zawsze miała dla mnie czas. Damian i Ewa przyjaciele na których zawsze mogę liczyć, za których skoczyłbym w ogień i wiem, że oni dla mnie zrobili by to samo. Julia choć uparta i pyskata kręci mnie jak cholera, no i najmłodszy członek mojej rodziny mała Oleńka na, którą wszyscy czekamy z niecierpliwością.                                        Spacerowałem tędy zawsze z babcią, miała do mnie morze cierpliwości, a nie da się ukryć, że byłem nieznośnym dzieckiem jak chyba każdy 8 latek. A teraz 18 lat później stoję dokładnie w tym samy miejscu i oczami wyobraźni widzę jak babcia gania za mną po całej plaży. Nigdy nie powiedziała na mnie złego słowa, nigdy nie poskarżyła mamie, że byłem niegrzeczny, nigdy też nie dała zrobić mi krzywdy. Do końca swojego życia będę ją za to wszystko kochał i opiekował się zawsze gdy będzie to możliwe
- Cześć Zbyszek jesteście jeszcze?
- Siema Tymon, tak ale jutro wyjeżdżamy
- Szkoda przyzwyczaiłem się do was
- To wpadnij do Jastrzębia na nasz mecz
- Chętnie, ale nie wiem jeszcze co będę robił
- Mój numer masz
- Jasne, a na razie planuje stąd wyjechać
- Gdzie?
- Do Argentyny do koleżanki
- Do koleżanki?
- No dobra do dziewczyny
- Super gratulacje i szczęścia   
- Dzięki, a teraz muszę spadać do roboty
- Jasne do zobaczenia
Tymon był miłym człowiekiem chociaż dużo o nim nie wiedziałem bo nie lubił o sobie opowiadać. Babcia powiedziała mi tylko, że zwierzył jej się z ogromnej tragedii jaką przeżył, ale to nie czas na wspomnienia trzeba się pakować i wracać do domu. A Julia? Sam nie wiem czy coś do niej czuje czy tak mnie kręci jej niechęć do mnie
* Ewa
Damiana nie był w łóżku kiedy się obudziłam. Zastanawiałam sie czy to był sen, czy ja naprawdę z nim spałam? Zarzuciłam na siebie szlafrok i wyszłam do ogrodu. Słońce tak pięknie świeciło tego dnia, a on siedział na plaży i moczył nogi w wodzie
- Czemu tu siedzisz?- zapytałam kładąc się obok niego
- Już wstałaś?
- No jak widzisz. To powiesz czemu tu tak siedzisz?
- Myślę
- O czym?
- O tobie, o mnie, o nas o tym jaki byłem szczęśliwy i o tym, że moja matka prawie to wszystko zniszczyła
- Moja mama wyrzekła się mnie, nazwała mordercą i przez 5 lat, ani razu nie odwiedziła. Przed sądem powiedziała mi prosto w oczy, że Łukasz nigdy by mnie nie dotknął, a skoro groziłam mu nożem to się bronił. Okazało się, że zupełnie nie znałam kobiety, którą od dziecka bezgranicznie kochałam, ale myślę, że gdyby dzisiaj stanęła przede mną to wybaczyłabym jej wszystko bo zawdzięczam jej coś najcenniejszego co mogła mi dać
- Co?- zapytał Damian
- Moje życie i choć nie zawsze było w nim dobrze to miałam ciebie jedyną miłość tego mojego ziemskiego istnienia
Wojtaszek spojrzał na mnie tym swoim niezdecydowanym wzrokiem i uśmiechnął się
- Już nie mogę się jej doczekać- powiedział
- Jeszcze 8 tygodni
 - Skarbie to ja twój tatuś słyszysz mnie?
- Połóż się obok- poprosiłam go
- Nie za dobrze wam zawołał Zbyszek
- Chodź do nas
- Chętnie, ale chyba musimy się zbierać
- Dobra, ale najpierw jedziemy do Kędzierzyna po rzeczy Ewy
- To znaczy?
- Ze wracam z wami do domu
- Super bardzo się cieszę- powiedział i przytulił mnie
Spakowaliśmy wszystko i gotowi byliśmy do długiej drogi. Szkoda mi było stamtąd wyjeżdżać. Marzyło mi się, że Damian kiedyś zagra w jakimś klubie nad morzem i takie widoki będę miała codziennie bo tutaj czułam się doskonale, lepiej niż w mieście. Samochód prowadzili na zmianę, chciałam się dołączyć , ale mi nie pozwolili
- Może zadzwoń do Julii, powiedz, że dojeżdżamy- powiedział Zbyszek
- Już z nią gadałam czeka na nas
Ustaliliśmy, że zatrzymamy się na noc u Julki. Miałam już dosyć, wszystkie kości mnie bolały. Takie długie podróże nigdy nie należały do moich ulubionych
- Długo jeszcze?- zapytałam
- Godzina- odpowiedział Zbyszek
- Mam już dosyć
- Możemy się zatrzymać na chwilę
- Jedź, chce już być na miejscu
Robiło sie już późno, zapadał zmrok, a my wciąż nie dojechaliśmy na miejsce. Im bliżej Kędzierzyna byliśmy tym bardziej zastanawiałam się czy kobieta o której mówiła Julia to była moja mama i czego chciała?
- Trzeba pomyśleć o pokoju dla Oli- powiedziałam do Damiana
- Damy sobie z tym radę, a poza tym mam dla ciebie niespodziankę
- Jaką?- zapytałam
- Zobaczysz jutro
- Wiesz, że nie lubię czegoś takiego
- Wiem, ale to na pewno ci się spodoba
- Jesteśmy na miejscu- odezwał się Zbyszek
Julia miała już przygotowaną kolację. Nie była jednak sama, był z nią ten cały Marco. Nie miałam o nim zielonego pojęcia, zupełnie go nie znałam, wiedziałam tylko, że pracują razem
- Cześć jestem Ewa- przywitałam się
- A to Damian i Zbyszek- dodała Julia
- Hej Marco miło mi
- Słuchaj Julia jeśli ci przeszkadzamy
- Ewa nie gadaj głupot, siadajcie do stołu. Pokoje macie przygotowane niestety Damian musisz spać z Ewką
- A my w drugim co Julcia- powiedział Zbyszek
- Hahaha chciałbyś. Ja dzisiaj nocuję u Marco, macie cały dom dla siebie. Widzimy się rano- powiedziała i poszli
- Nie wiedziałam, że są razem
- Spoko nic się nie stało
- A tu masz to o czym mówiłam- powiedziała wracając
- Dzięki, a była tu jeszcze?
- Nie, przynajmniej ja o tym nie wiem
Patrzyłam na kopertę, którą dała mi Julia, obracałam ją w dłoniach i bałam się tego co jest w środku
                      Witaj córeczko- mówił nagłówek
   Tyle lat minęło, tyle się wydarzyło, że nawet nie wiem od czego powinnam zacząć i co ci powiedzieć. Po śmierci twojego taty myślałam, że już mnie w życiu nic dobrego nie spotka dlatego tak bardzo się zakochałam kiedy poznałam Łukasza. Był taki kochany, zależało mu na mnie i na tobie , znowu byłam szczęśliwa. Tylko w tym wszystkim zapomniałam o tobie córeczko, o tym, że możesz się poczuć opuszczona i samotna. Ja naprawdę bardzo ciebie kocham, ale co miałam sobie pomyśleć kiedy zobaczyłam jak stoisz na martwym Łukaszem. Tyle razy mówiłaś, że go nienawidzisz, że  nie chcesz go w naszej rodzinie. Jasne i oczywiste było dla mnie, że to molestowanie to tylko wymówka żeby uniknąć kary. Moje życie od tamtego czasu zmieniło się bardzo, na stałe zagościł w nim żal i smutek. Straciłam nie tylko męża, ale i ukochaną córkę. Bo zawsze nią dla mnie byłaś, moim aniołkiem i oczkiem w głowie, a wszystko zniszczył człowiek który miał być dla ciebie ojcem i wzorem do naśladowania. Dalej nie wierzę w to, że tak bardzo pomyliłam się w stosunku do niego i tak bardzo zawaliłam w stosunku do ciebie. Wiem, że to może zbyt późno, ale znalazłam nagrania o których mówiłaś. Miał je ukryte w gabinecie pod podłogą. Brzydzę się i nim i brzydzę się sobą za to, że ci nie uwierzyłam, że musiałaś przez to wszystko przechodzić. Córeczko kochana wtedy byłaś tylko dzieckiem, dzisiaj jesteś już dorosłą kobietą i wiem, że będziesz lepszą mamą niż ja. Bardzo chciałabym z tobą porozmawiać, wyjaśnić wszystko, przeprosić. Zdaję sobie sprawę z tego, że nigdy nie będę w stanie naprawić tego co wydarzyło się w twoim życiu pośrednio za moją przyczyną, ale chciałabym żebyśmy spróbowały naprawić chociaż cześć z tego co zniszczył między nami Łukasz. Zrozumiem jeśli wyrzucisz ten list bez czytania, ale wiedz, że czekam na ciebie i ojca twojego dziecka bo bardzo chciałabym go poznać. Mam nadzieję, że zapukasz pewnego dnia do naszego domu.
                                                                       Czekam na was- mama
 Nie wiedziałam co myśleć? Pisała to naprawdę z głębi serca czy tylko chciała zagłuszyć wyrzuty sumienia? Zawsze myślałam, że będę w stanie jej to wszystko wybaczyć, ale żeby tylko się do mnie odezwała, ale teraz kiedy się odezwała nie wiem co zrobię kiedy stanę z nią twarzą w twarz. Jasne teraz mi wierzy, ale gdzie była kiedy jej potrzebowałam.
- Ewa idziemy spać?- zapytał Damian
- Tak- odpowiedziałam wrzucając list do kominka
- Wszystko ok?
- Ok, a gdzie Zibi?
- Śpi od dobrej godziny
- Nie musiałeś na mnie czekać
- Ale chciałem, to od twojej mamy?
- Tak, ale nie chce o tym rozmawiać
- Wiesz, że gdybyś chciała
- Wiem, a teraz naprawdę chodźmy spać
- Julia ma jakiś materac?- zapytał
- Daj spokój przecież zmieścimy się razem
- Na pewno?
- Tak, chodź wariacie- powiedziałam biorąc go za rękę
Damian udawał, że śpi, a spod wpółprzymkniętych powiek przypatrywał się mojej osobie. Jego spojrzenie choć ukryte przeszywało mnie na wylot, poczułam fale zalewającą moje policzki. Kiedy podeszłam do niego poczułam zapach perfum, których zawsze używał, a jego głośne chrapanie brzmiało w moich uszach jak melodia. Jednego byłam pewna w Jastrzębiu zostanę już na zawsze
- Wiem, że nie śpisz- powiedziałam do niego
ale on się nie odezwał
- Damian nie udawaj bo zostanę tutaj
- Co?
- To jak mnie będziesz ignorował to zostanę tutaj
* Damian
Nigdy nie wybaczę mamie tego co zrobiła mi i Ewie, nie potrafię być tak wspaniałomyślny jak moja ukochana 
- Rozmawiałem ostatnio z tatą
- I co?
- Wyprowadził się z domu
Pamiętam, że gdy poznałem Ewę i powiedziałem o tym mamie to bardzo się ucieszyła. Szczupła blondynka na oko 170 cm męczyła się ze zmianą koła w samochodzie prosto pod oknem mojego domu. Przecież to nie mógł być przypadek bo przypadki się nie zdarzają . Widywałem ją wcześniej parę razy, ale nie miałem odwagi zagadać, a taka okazja mogła nigdy więcej się nie powtórzyć
- Zastanawiasz się czasem co by było gdybyś nie złapała wtedy tej gumy?- zapytałem
- Ja nie musze się zastanawiać bo wiem, że wtedy nie poznałabym ciebie, nie wiedziałabym co znaczy kochać tak, że za drugą osobę można oddać życie
- Ale wtedy byś nie cierpiała
- Skończmy ten temat raz na zawsze. To wszystko to przeszłość, a ja skupiam się na tym co tu i teraz na tobie i Oleńce. Kocham cię i chce być z tobą niezależnie od tego co myślą i mówią inni
Zacząłem krzyczeć ze szczęścia, byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. Czułem, że mogę wszystko, mogę latać i spokojnie jechać do Spały
- Cicho wariacie bo obudzisz Zbyszka
- Na pewno mi to wybaczy- powiedziałem
* Ewa
Nawet nie wiem kiedy zasnęliśmy, ale wiem, ze gdyby nie budzik to byśmy nie wstali, a chcieliśmy wyruszyć rano żeby uniknąć korków. Do Jastrzębia mieliśmy już niedaleko
- Zjesz z nami?- zapytałam Julii
- Dzięki już jadłam
- Z Marco?
- Nie z mamą, pokłóciłam się z Marco i poszłam do mamy. Wiesz co mi powiedziała?
- Co?
- Że ciocia ostatnio u niej była
- Moja mama?
- Też się zdziwiłam
- Czego chciała?
- Ciebie szukała
- Tak nagle chce wszystko naprawić?
- Ewa to wasze sprawy, wiesz co ja o tym myślę
- Walizki spakowane- powiedzieli chłopcy
- Już jedziecie?
- Tak wracamy do domu- powiedziałam biorąc Damiana za rękę
- Razem?- zapytała
- Tak
- No w końcu- powiedzieli wspólnie ze Zbyszkiem
- Mam nadzieję, ze będziecie mnie odwiedzać- powiedziała, - Wszyscy, Zbyszek ty też
- No jasne, ale czekamy na twoje odwiedziny u nas z Marco oczywiście
- Miedzy mną, a Maro jeszcze nic się nie zaczęło, a już się skończyło
- Zawsze mogę pożyczyć ci rękaw do wypłakania- powiedział Zbyszek
- Dzięki jak będę potrzebowała to się zgłoszę
* Zbyszek
Może to nie fer, ale ucieszyłem się, że między Julią, a tym całym Marco nic nie wyszło. Sam przed sobą udawałem, że nic do niej nie czuję i nie interesuje mnie to z kim się spotyka, ale tak naprawdę nie mogłem na to patrzeć
- To do zobaczenia- powiedziała Julia
i pojechaliśmy. Mieliśmy do pokonania jeszcze kawal drogi więc postanowiłem zrobić to co Ewa czyli po prostu zdrzemnąć się za nim usiądę za kierownicą. Zamknąłem oczy i zobaczyłem Julię, stała przede mną i szykowała kolację przy świecach. Ubrana w śliczną czerwoną sukienkę i czarne szpilki nakrywała do stołu. Niby były z Ewą rodziną, ale były tak zupełnie inne. Różniły się sposobem bycia, charakterem, poczuciem humoru. Ewa była skryta i nieufna, a Julia pewna siebie z ciętym językiem.
* Ewa
Od tamtego dnia na cmentarzu mój koszmar minął. Mogłam spokojnie zasnąć i nie budziłam się z krzykiem. Chyba tego potrzebowałam, tamtych odwiedzin u Łukasza. Obudziły mnie krzyki dobiegające z zewnątrz.
- No gdzie wy jesteście?- napisałam do Damiana
- Już idziemy- odpisał


*******************
No to proszę :)
czytajcie, komentujcie, piszcie czy wam sie podoba :)
/mała

czwartek, 1 października 2015

Rozdział 11

Może ja sama czuje cos do Tymona? Może dlatego tak dobrze czuję się w jego towarzystwie? Może dlatego tak bardzo mnie do niego ciągnie? Po co w ogóle o tym myślisz?- pytałam sama siebie. Dumałam tez o mamie i jej wizycie u Julii w Kędzierzynie, ale przecież to w ogóle mogła nie być ona, a ja sie niepotrzebnie nakręcam. Zawsze wmawiałam sobie, ze jej nienawidzę, że za to wszystko nie ma prawa nazywać mnie córką, ale tak naprawdę przez ten cały czas czekałam na nią, na to kiedy przyjedzie i przeprosi. Nie wiem jak bym zagregowała kiedy bym ja zobaczyła? Może bez słowa rzuciłabym się jej w ramiona, a może potraktowałabym ją tak jak ona mnie ostatnio nad grobem Łukasza. Mama, Łukasz ten dom i tamte czasy to zamknięty rozdział. Za nic bym do tego nie wróciła i za każdym razem obiecuję sobie, że zapomnę, a kiedy tylko o niej myślę to wszystko wraca jak bumerang. A  teraz jestem tutaj, Damian wyjechał, a ja myślę nad tym jaka cholerną idiotką byłam tak źle go traktując. Unikałam go przez cztery miesiąc, ale dłużej nie będę tego robić. Zadzwonię do niego teraz i w tym momencie
- Halo- usłyszałam jego głos
mimo tak późnej pory odebrał
- Damian ja już dłużej tak nie mogę, nie dam rady
- Ewa co się dzieje?
- To wszystko niszczy mnie od środka. Nie mam żalu do twojej mamy bo sama wiem, że na ciebie nie zasługuję, ale nie mogę żyć bez ciebie. Serce mi pęka z tęsknoty, ale nie chce niszczyć ci życia- powiedziałam
- Kocham cię jak szalony i to co powiedziałaś jest dla mnie najważniejsze
- Przepraszam, że nic ci wcześniej nie powiedziałam, ale bałam się, że mnie zostawisz jak dowiesz się wszystkiego
- Nigdy was nie zostawię. Przyjadę do ciebie jutro ok?
- Ok- odpowiedziałam
Zeszłam na dół napić się herbaty, a oczami wyobraźni wracałam do dni w którym go spotkałam. Nie zwróciłam na niego uwagi, nie chciałam zadawać się z facetami. Dopiero tamtego dnia kiedy złapałam gumę właśnie on zagadał do mnie i pomógł zmienić koło. Wiedziałam kim jest i nie robiłam sobie wielkich nadziei, ale on dzwonił proponował spotkania, wypady do kina, aż w końcu zakochałam się w nim
- Obiecuję ci kochanie, ze będziesz miała szczęśliwe dzieciństwo- powiedziałam do Oli
Wróciłam na górę i położyłam się spać, bo jutro czekała mnie trudna rozmowa, ale postanowiłam, ze to załatwię więc się nie wycofam. W głowie układałam sobie co i jak mu powiem, ale wiem, że kiedy spojrzę mu w oczy i tak zapomnę wszystko co sobie założyłam
* Damian
Gdy tylko zegar wybił 6 rano spakowałem to co najważniejsze, zajrzałem do pokoju małej żeby zobaczyć czy tapety wyschły i byłem gotowy do drogi. Mama nie wiedziała, że byłem w domu, ale dzwoniła parę razy. Kupiłem kwiaty w pobliskiej kwiaciarni, zaparkowałem auto przed domem. Wszedłem do środka, przywitałem się z Bartmanem i poszedłem do Ewy. Siedziała w ogrodzie i czytała książkę
- Hej- powiedziałem dając jej bukiet
- Cześć, piękne- odpowiedziałam
- Jak się czujesz?
- Dobrze, przeprasza za ten nocny telefon
-  Nie ma za co
- Nawet nie wiesz jak było mi ciężko. Tamta decyzja była najtrudniejszą w moim życiu - mówiła
- Nie musisz
- Musze bo jeśli nie powiem ci tego teraz to nie wiem czy jeszcze kiedyś przejdzie mi to przez usta
* Ewa
- Twoja mama dała mi ultimatum albo zniknę, albo ona zniszczy mnie
- Wiedziała, że jesteś w ciąży?
- Tak słyszała moją rozmowę z Julią. Chciałam ci to powiedzieć na tamtym obiedzie
- Dlaczego nikomu o tym nie powiedziałaś?
Chciałam w końcu mu o tym opowiedzieć, ale miałam w sobie taką blokadę. Kiedy dochodziłam do tego momentu zacinałam się i nie mogłam wydusić z siebie słowa
- Zbyszek powiedział, że ojczym cie krzywdził. To on śnił ci się w nocy?
- Przychodził do mnie zawsze kiedy nie było nikogo w domu. Mówił, że musze, że mnie utrzymuje, że nie mam prawa mu się sprzeciwiać
- Jak długo?
- 3 lata, 3 pieprzone lata. Tamtego wieczora przyszedł po to co zawsze. Błagałam o pomoc, ale ,mamy nie było w domu. Nie chciałam, tego dłużej, nie mogłam, ale on rzucił się na mnie. Czułam jak przygniata mnie swoim ciałem, jak dotyka mnie swoimi łapami. Nie wytrzymałam wyciągnęłam z kieszeni nóż, ale Łukasz zaczął ze mnie drwić, że jestem za słaba, że nic mu  nie zrobię. Chwycił mnie za rękę i zaczęliśmy się szarpać. Nawet nie wiem kiedy raniłam go tym nożem prosto w serce, ale nie chciałam go zabić. Przysięgam ci, że to był wypadek- mówiłam patrząc w jego oczy w których widziałam łzy
- Wierzę ci- powiedział po chwili, - ale dlaczego cię skazali skoro to była samoobrona?
- Bo kiedy mama wróciła do domu stałam z nożem w ręku nad ciałem Łukasza. Wezwała policję i nie uwierzyła w to , że mnie molestował. Sąd też w to nie uwierzył bo nie było dowodów. Łukasz był prokuratorem, szanowanym człowiekiem, który wszędzie miał znajomości, kto by uwierzył, że ktoś taki może być taką świnią. Z racji tego, że formalnie nie miałam ukończone wtedy 16 lat sędzia zamknęła mnie na 5 lat w poprawczaku.
- I tam poznałaś moją matkę?
- Była moim wychowawcą, sprawowała piecze nad moją grupą
- Dlaczego nikt ci nie pomógł? Nikt nic nie wiedział?
- Mama była zakochana w nim po uszy, był dla niej ważniejszy, a ja jakoś dałam sobie radę. Przetrwałam poprawczak, zaczęłam nowe życie i poznałam ciebie. Byłeś najlepszym co mogło mnie spotkać po wyjściu stamtąd
- Rozmawiałaś z mamą?
- Dalej mnie nienawidzi i to chyba nigdy sie nie zmieni. Jedyną osobą, która znała prawdę była moja kuzynka 
- To dlaczego nic nie powiedziała?
- A wyobrażasz sobie 13-latkę, której ktoś grozi, że zakopie ją żywcem jeśli nie będzie milczeć?
-Nie- odpowiedział
Kiedy w końcu mu o tym powiedziałam spadł mi z serca wielki kamień. Poczułam ulgę, której nie umiem opisać. Do końca życia nie zapomnę tamtego okresu mojego życia, ale teraz będzie mi łatwiej. Patrzyliśmy sobie w oczy nie mówiąc nic. Po mojej głowie krążyły pytania co teraz? Wstałam z leżaka po sok kiedy nagle zakręciło mi się w głowie
- Ewa co się dzieje?
- Nic za szybko wstałam, daj rękę
Położyłam jego dłoń na swoim brzuszku
- Co to?- zapytał
- Nasza córeczka- powiedziałam
Teraz to już na serio Damian zaczął płakać, mam tylko nadzieję, że ze szcześcia
- Ewuś co z nami teraz będzie?
- Nie wiem Damian. Może to ma jeszcze sens?
- Pewnie, ze ma nie możemy tego tak skończyć. Przecież oboje zasługujemy na jeszcze jedną szansę, a zwłaszcza ona. Jak damy jej na imię?
- Aleksandra
- Ślicznie- powiedział, - Będziesz w stanie mi to wybaczyć?
- Damian co ja mam ci wybaczać? Przecież to nie twoja wina
- Chcesz herbaty?- zapytał
- Nie dzięki
- A ja się napiję
Moje życie nabierało sensu gdy tylko Damian był gdzieś obok, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu żeby poukładać sobie to wszystko
- Ja wychodzę- zawołał Zbyszek
- Zostań z nami- powiedziałam
- Nie chce wam przeszkadzać
- Siadaj i mów co z babcią
- Zabiorę ją do siebie jak wyjdzie ze szpitala
- Przecież mówiłeś, ze 18 musicie być w Spale
- To zawiozę ją do rodziców bo sama dłużej być nie może
- Mam lepszy pomysł
- Jaki?
- Ty z Damianem będziecie w Spale, a ja znowu sama więc na ten czas zamieszkam z nią
- Nie Ewa ty jesteś w ciąży i nie możesz zajmować się moją babcią
- Ale Zbyszek
- Powiedziałem nie, a poza tym ustaliłem już wszystko z rodzicami
- Przyzwyczaiłam się do niej przez ten czas
- Zawsze możesz się z nią spotykać
- Proszę, muszę się jakoś odwdzięczyć
Przegadaliśmy we trójkę, a właściwie to we czwórkę pół dnia. Ola też włączała się do rozmowy bo kopała co chwilę. Ustaliliśmy, że Zbyszek zabierze babcię do rodziców, a ja będę ją odwiedzać. Chłopcy poszli zrobić obiad, a ja zostałam w ogrodzie
- Ewa telefon- zawołał Damian
- Halo? Halo- powtórzyłam
- Jest u ciebie Damian?
- A kto mówi?
- Mama Damiana- powiedziała
Zamurowało mnie. Ta kobieta potrafiła mówić normalnie bez krzyku i w dodatku dzwoniła do mnie
- Jest- odpowiedziałam
- A możesz mi go dać?
- Nie wiem czy będzie chciał z Panią rozmawiać
- Ewa proszę daj mi go do telefonu
- Spróbuję- powiedziałam, - Damian to do ciebie
- Kto to?
- Twoja mama
- Powiedz jej, że nie chce z nią rozmawiać, albo nie nic nie mów- powiedział i zakończył połączenie
- Damian to twoja mama
- Już nią nie jest, chodź na obiad
Zrobiło mi się jej żal. Nie wyobrażam sobie, że moja córka mogłaby kiedyś powiedzieć mi coś takiego
- Babcia wychodzi dzisiaj ze szpitala- zawołał Zbyszek
- Świetnie- powiedziałam
Bardzo się z nią zżyłam. Traktowała mnie jak członka swojej rodziny dlatego tak bardzo chciałam się nią zaopiekować
- Zbyszek może ona powinna tu zostać- powiedziałam
- Ewa wszystko już ustalone, rodzice już są w drodze
Dalej miałam wielki mętlik w głowie choć Damian przyciągał mnie do siebie jak magnez. Zbyszek pojechał do szpitala po babcię, a my poszliśmy na spacer. Było pięknie, słonecznie, zielono i byliśmy my ja, Damian i Oleńka
- Hej Ewa- usłyszałam wołanie
- O hej Tymon dobrze, że cię widzę chciałam się pożegnać bo jutro wyjeżdżamy
- Szkoda, a co z Panią Hanią?
- Zbyszek właśnie po nią pojechał
- I co dalej?
- Rodzice Zbyszka zabierają ją do siebie
- To dobrze bo nie powinna być sama
- Dziękuję ci za wszystko
- Zobaczymy się jeszcze?- zapytał
- Na pewno- odpowiedział Damian
- To życzę wam szczęścia i zdrowej pociechy
- Dzięki ty też bądź szczęśliwy- powiedziałam
Z oddali widać było samochód Państwa Bartmanów parkujący pod domem. Zbyszka jeszcze nie było więc to my musieliśmy ich powitać
- Dzień dobry już Państwo są?
- Witaj Ewa ślicznie wyglądasz- powiedziała Pani Gosia
- Dziękuję, wejdźmy do środka
- Może coś do picia?- zapytał Damian
- Dziękujemy, pójdziemy spakować rzeczy mamy
- Wszystko już jest spakowane, torby są w pokoju babci
- Zbyszek nic nie mówił, że jesteś w ciąży, Damian też się nie chwalił
- Bo nic nie wiedział- powiedziałam
- Jak to?- zapytał Pan Leon
- To długa historia
- Ciąża ci służy, naprawdę pięknie wyglądasz
- Dziękuję, mam do Państwa prośbę



*****************************
Kochani mam dla was kolejny rodział :)
Jak wrażenia po  szczerej rozmowie Damiana i Ewy?
Mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinie :)
/mała

sobota, 26 września 2015

Rozdział 10

- To zapraszam na dół, wszystko już gotowe
- Tylko się ubiorę- powiedziałam
- Dasz radę?
- Tak
Włożyłam luźną tunikę, do tego leginsy i trampki. Włosy zostawiłam luźne, bo Damian zawsze lubił kiedy tak je miałam i powoli poszłam na dół. Gdzieś w połowi schodów ból nagle odpuścił co oznaczało, że Oleńka właśnie sie obudziła
- Jak zawsze pyszne- powiedziałam
- Jak zawsze przesadzasz. Dalej cię boli?
- Już nie. Mówiłam, że przejdzie, chyba ktoś puka
- Ja otworzę- powiedział Damian, - Ewa to do ciebie zawołał
- Tymek?
- Chciałem zaprosić ciebie na spacer
- Chętnie, ale tak za godzinę ok?
- Jasne- odpowiedział
- To wpadnę po ciebie
- Czekam- powiedział i poszedł
Widziałam po minie Damiana, że najchętniej nie wypuściłby mnie z domu. Nie podobało mu się to, że umówiłam się z Tymonem, ale to nie było tak, że robiłam mu to na złość. Po prostu bardzo polubiłam Tymona
- Długo go znasz?- zapytał
- Odkąd tu jestem
- I umawiasz się z nim na spacery?
- Przecież to tylko mój kolega zresztą nie muszę ci się tłumaczyć
- Nie podoba mi się ten gość
-Nie przesadzaj- powiedziałam
* Damian
Czułem, że Ewa ma do mnie żal i trzyma mnie na dystans. Gdybym tylko prędzej dowiedział się tego wszystkiego.
- Mam coś dla ciebie- powiedziała Ewa
- Co to?- zapytałem
- Nasza córka- odpowiedziała i wyszła
Córka? Będę miał córkę i będę dla niej najlepszym tatą na świecie. Bo ojcem może być każdy, ale tatą tylko wybrany.
- Witaj córeczko- powiedziałem patrząc na zdjęcia
* Ewa
Postałam chwilę w korytarzu obserwując Damiana. Potem poszłam do Tymona i wybrałam się z nim na spacer. Bardzo fajnie spędziliśmy ten dzień. Tymek zabrał mnie najpierw na obiad, a potem na bilard
- Tymon
- Tak?
- Dziękuję ci bardzo, ale między nami jest tylko przyjaźń- powiedziałam
- To był ojciec dziecka?
- Tak dużo złego się między nami wydarzyło
- Jasne rozumiem i nie mam zamiaru korzystać z twoich kłopotów. Fajnie się czuję w twoim towarzystwie i tyle. Chodź odprowadzę cię do domu
- ok
- Kochasz go?
- Damiana?
Tymek skinął głową potwierdzając moje pytanie
- To bardzo skomplikowane. Ukryłam przed nim coś bardzo ważnego
- Moja teraz juz była żona od 7 lat przebywa w zamkniętym  zakładzie psychiatrycznym- powiedział niespodziewanie
a ja nie wiedziałam jak zareagować
- Po śmierci naszej rocznej córeczki kompletnie się załamała. Obarczała winą wszystkich, a zwłaszcza mnie. Nie byłem w stanie tak żyć. Złożyłem pozew o rozwód i zacząłem wszystko od nowa
- A co się stało waszej córeczce?- wydukałam w końcu
- Zosia zmarła na wrodzoną, niewykrytą wadę serca
- Przykro mi- powiedziałam
i od razu pomyślałam o Oli bo nie wiem co bym zrobiła gdyby cos stało się mojej kruszynce
- Przepraszam nie chciałem cię straszyć
Zaufanie jakim mnie obdarzył powierzając swój sekret miało dla mnie wielkie znaczenie. Nigdy nie pomyślałabym, że przeżył taką tragedię. Stracić dwie ukochane osoby to jak koniec świata
- No to jesteśmy- powiedział, a w oczach miał łzy
- Dziękuję ci bardzo
- Dobra to ja zmykam do pracy
- Hej już jestem- zawołałam wchodząc do domu
- Hej. Ewa czy ty nie spędzasz z nim za dużo czasu?
- Ty też?
- Co ja?
- Nie nic, powiedz lepiej kiedy Damian wraca do Jastrzębia?
- Nie wiem- odpowiedział
- Jak to nie wiesz
- Normalnie do 18 maja mamy czas. Może w tym czasie zmądrzejesz i zmienisz zdanie
- Łatwo ci mówić
Damiana nie było w domu, miałam nadzieję, że wyjechał, ale on wrócił zaraz po nas
- To ja idę do siebie- powiedziałam
* Damian
- Jak babcia?
- Już dobrze
- Jutro wyjeżdżam- powiedziałem
- I chcesz to tak zostawić?
- Wiesz, że nie, ale Ewa ma już chyba nowego chłopaka
- Też mi się nie podoba, ze spędza tyle czasu z Tymonem, ale oni są tylko przyjaciółmi  
- Nie będę jej do niczego zmuszał
- Nie wierzę w to- powiedział Zibi
- Ja też nie. Mieliśmy razem góry przenosić, a to wszystko kończy się tak beznadziejnie
- Nic jeszcze nie jest przesądzone
- Zibi ja już nie mam argumentów. Cokolwiek nie powiem, Ewa nie chce mnie słuchać, a ja tak bardzo chciałbym wychować moją córkę razem z nią
- I wychowasz tylko nie możesz odpuszczać
- Jak mama mogła mi to zrobić?
- Taka synowa nie pasowała do jej idealnej rodziny- odpowiedział
- Sama okazała się nie lepsza. Kurwa świętą udawała
- Spokojnie mały nie krzycz bo Ewa śpi
Ewa była kobietą mojego życia, matka mojej córki i dobrym człowiekiem, a przeszłość nie ma znaczenia. Nie chciało mi się spać więc zabrałem się za czytanie książki, która leżała na stole. Raczej nie przepadam za taka literatura, ale Pani Hania nie miała nic innego w swojej biblioteczce. Przeczytałem chyba z dwa rozdziały bo sen zaczął mnie morzyć. Odłożyłem lekturę i zgasiłem światło. Postanowiłem, że następnego dnia wrócę do Jastrzębia
- Hej sory za tę porę, ale mam do ciebie wielką sprawę- napisałem do Julii
- Mów jak mogę ci pomóc?
- Pomogłabyś mi przygotować pokoik dla małej?
- Pewnie- odpisała
W myślach wyobrażałem sobie małą w jej królewskim pokoiku. Bedzie tam miała wszystko co najlepsze. Wziąłem kartkę papieru i zacząłem pisać do niej list
* Ewa
Wstałam z myślą, że dzisiaj rozprawię się z przeszłością. Zeszłam na dół, bo pachniało już śniadanie
- Cześć chłopaki- powiedziałam
- Hej- odpowiedział Zbyszek
- A Damian nie je?
- Zostawił to dal ciebie i pojechał
- Jak pojechał?
Nalałam sobie kawy i zaczęłam czytać
     Ewa kochanie wracam do domu tak jak chciałaś. Wiem, że nie możesz na mnie patrzeć, ale chce żebyś wiedziała, że ja się nie poddam. Nie odpuszczę tak łatwo, bo bardzo was kocham. Każdego dnia kiedy cię nie było wspominałem nasze wspólne chwile zastanawiając się gdzie jesteś i co robisz? Pokochałem dobrą, uśmiechniętą i piękną Ewę, a reszta nie ma znaczenia. Wierzę w to, że jeszcze kiedyś będziemy wspólnie z małą oglądać zachody słońca, robić piesze wycieczki i żyć szczęśliwie. Wystarczy, że zadzwonisz i powiesz jedno słowo, a ja wsiądę w samochód i przyjadę do was. Miłość cierpliwa jest, a Bóg nie pozwoli nam o sobie zapomnieć
                                                Całuję ciebie i małą Damian
- Cholera jasna- powiedziałam rzucając kubkiem o ścianę
- Przecież tego chciałam- odezwał się Zibi
- Nie wytrzymam tego dłużej. Kocham go
Wyszłam na zewnątrz i usiadłam w ogrodzie. Wszystkie myśli wirowały mi w głowie . Dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo go kocham. Zrozumiałam cos jeszcze, a mianowicie to, ze jego matka nigdy nie zniszczy tego co do niego czuje.
* Damian
- Świetnie to wygląda. Mam nadzieję, że spodoba się Ewie
- Znam ją i wiem, że będzie zachwycona
- Dziękuję ci, sam nie dałbym rady  
- Nie masz za co, brakuje tu tylko małej i Ewki

*****************************
Kochani łapcie kolejny rozdział :)
mam nadzieję, że wam się spodoba i czekm na opinię :*
/mała


wtorek, 15 września 2015

Rozdział 9

- Idziesz do babci?
- Tak
- To powiedz jej, że wpadnę później
- A co będziesz robić?
- Nie wiem jeszcze
- Otworzę- powiedział Zbyszek
- Kto to?- zapytałam
- Tymon
- O hej fajnie, że już jesteś
- Ewa możemy pogadać?- zapytał Zbyszek
- Jasne- odpowiedziałam idąc za nim
- Co ty robisz?
- Ale o co ci chodzi?
- Jeśli myślisz, że spotykając się z Tymonem zniechęcisz do siebie Damiana to grubo się mylisz, ale pewne jest, że skrzywdzisz obu
- Zbyszek co ty gadasz? Przecież Tymon to tylko mój kolega, nigdy nic między nami nie będzie
- Jesteś pewna, że on też tak myśli?
* Damian
- Hej ty jesteś Julia?- zapytałem
- Tak wchodź, napijesz się czegoś?
- Wodę proszę
- No nie dziwię się, że Ewa straciła dla ciebie głowę
- Mówiłaś, że chcesz o niej pogadać?
- Tak bardzo się o nią martwię
- Ja też, ale nie rozmawia ze mną. Zdaję sobie sprawę z tego, że to co zrobiła moja matka nie powinno nigdy się wydarzyć i wiem, że Ewa może mi tego nie wybaczyć
- To nie tak ona bardzo ciebie kocha, ale już wystarczająco dużo się nacierpiała. Kiedyś była pogodną i uśmiechniętą osobą. Wszędzie było jej pełno, wszystko musiała mieć pod kontrolą. Nawet nie wiesz jak bardzo zmieniło ją to co zrobił jej ojczym, a to, że matka jej nie uwierzyła prawie ją zabiło.
- Co ty mówisz?
- Ewa chciała się powiesić. Zadzwoniła i powiedziała, że chce się pożegnać. Na szczęście ludzie, których tam poznała, przyjaciele odwiedli ją od tego pomysłu. Ewa jest najbliższą mi osobą i nie umiem patrzeć na to jak cierpi
- Zrobiłbym dla niej wszystko
- To walcz o nich- powiedziała Julia
- Cały czas to robię
Była miła i szczera, a wzrok miała tak samo przeszywający na wylot jak Ewa.  Mógłbym wymienić milion rzeczy, które je ze sobą łączą. Jasne, że Julia nie powiedziała mi wszystkiego, ale stało się dla mnie jasne, że to wszystko co robi i mówi Ewa ma mnie tylko do niej zniechęcić.
* Ewa
Coraz lepiej dogadywałam się z Tymkiem i wyśmienicie czułam się w jego towarzystwie, ale Zbyszek miał racje muszę z nim pogadać, załatwić wszystko i wytłumaczyć, że możemy być tylko przyjaciółmi
- To co robimy?- zapytałam
- Zapraszam cie na lody
- Chętnie, a mogę o cos zapytać?
- Pytaj
-Masz kogoś? No wiesz żonę, dziewczynę?
Widziałam jak posmutniał. Chyba trafiłam w jego czuły punkt
- Przepraszam nie było pytania
- Nie to ja przepraszam, ale nie lubię o tym mówić  
- Chyba musimy porozmawiać- usłyszałam nagle głos Damian
- Daj mi spokój
- Ewa wszystko ok?- zapytał Tymek
- Tak pójdę już spotkamy się później
- Ewa
- Czego ty chcesz?
- Kiedy miałaś zamiar mi powiedzieć, że to moje dziecko?
- Myślisz, że ton wszystko jest takie łatwe?
- Nie wcale tak nie myślę, ale nie można wiecznie uciekać, nie można ukrywać prawdy
- Jakiej prawdy?
- Może ty mi powiesz?
- O czym?- zapytałam
- O tym, że zabiłaś ojczyma, o tym, że ten skurwiel cię molestował- mówił Damian
a złość buzowała w nim jak lawa w wulkanie. Jeszcze nigdy nie widziałam go tak nerwowego
- Ty nic nie rozumiesz- powiedziałam
- To mi wytłumacz żebym zrozumiał dlaczego nic nie powiedziałaś?
- A co miałam ci powiedzieć, że mój ojczym i twoja matka zniszczyli mi zycie?
- Tak bardzo mi nie ufasz?- zapytał
- To nie tak
- To jak?
- Nie mam na to siły dzisiaj
- Porozmawiaj ze mną w końcu
- Możesz na mnie nie krzyczeć!
- Przepraszam nie chciałem
Zamknęłam się w pokoju, który od dwóch miesięcy należał do mnie i postanowiłam nigdy z niego nie wychodzić, ale jak zawsze mogłam liczyć na Julię.
- No hej- powiedziałam do telefonu
- Hej i co tam kiedy wracasz?
-Za dwa tygodnie bo mam badania 
- A jak sytuacja? Rozmawiałaś z nim w końcu?
- Na razie tylko na siebie nawrzeszczeliśmy
- Była u mnie przed chwilą Basia. Mówiła, że była tu w dzień jakaś kobieta, która zostawiła dla ciebie list
- No i co?
- Ewa to była twoja mama
- Co przecież to nie możliwe. Czego chciała?
- Nie wiem, a co z babcią Zbyszka?
- Już dobrze
- To trzymajcie sie kochane i do zobaczenia
- Pa- powiedziałam
Teraz to już na pewno nie zasnę. Co mama robiła w Kędzierzynie i czego chce ode mnie? Bo nie wieże w to, ze tak po prostu zmieniła zdanie i chce się ze mną pogodzić, a może znalazła nagrania Łukasza? Nawet jeśli to nie wiem czy będę w stanie spojrzeć jej w oczy po tym wszystkim. Pół nocy kręciłam się z boku na bok, a mała ułożyła się tak, że uciskała mi na kręgosłup bo cholernie mnie bolało. Już kilka razy robiła mi taki numer, a ja nie wiedziałam co mam ze sobą wtedy zrobić
- Kochanie zmień pozycję- prosiłam
ale ona nie dała się przekonać. Widocznie tak było jej dobrze, a to, że mama cierpi nie interesuje jej. Obudził mnie zapach świeżej kawy dobiegający z dołu, ale ledwo mogłam się ruszyć
- Zbyszek- zawołałam, - Zbyszek
- Poszedł do szpitala do babci- powiedział Damian
- Mógłbyś mi pomóc
- Jasne, a co się dzieje?
- Boli mnie kręgosłup
- Może zawiozę cię do lekarza?
- Nie trzeba maleństwo się obudzi, obróci i będzie ok
- Daj rękę, śniadanie gotowe
- Pięknie Pachnie- powiedziałam

**************************
Kochani mam dla was 9 rozdział opowiadania o Damianie i Ewie :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinię :*
/mała


środa, 9 września 2015

Rozdział 8

- Cześć co z  babcią?
- Już lepiej odzyskała przytomność
- Tymek, a co ty tutaj?
- To Tymek uratował babci życie- powiedziałam
- Bez przesady
- Lekarz powiedział, że żyje tylko dzięki temu, że ją reanimowałeś
- Stary nawet nie wiesz jaki mam u ciebie dług- powiedział Zibi
- Spoko nic takiego nie zrobiłem. To ja już pójdę, Ewa widzimy się jutro?- zapytał
- Tak- odpowiedziałam
- Chodź zawiozę cię do domu- odezwał się Damian
- Po co przyjechałeś? Mówiłam, że masz dać mi spokój, że masz o mnie zapomnieć
- Ewa ja
- Nic nie mów. Nigdy więcej nie chce mieć z tobą nic wspólnego. Wynoś się stąd i nigdy nie wracaj
mówiłam do niego, a serce pękało mi z żalu. Bo tak naprawdę miałam ochotę rzucić mu się w ramiona i nigdy więcej się z nim nie rozstawać, ale nie mogłam tego zrobić 
- Jestem tu bo cię kocham- powiedział
- Ale ja już nie kocham ciebie i zrozum to w końcu
- Nie wierze w to
- To lepiej uwierz- powiedziałam
wychodząc ze szpitala gdzie czekała już na mnie taksówka. Wsiadłam do niej i moje życie znowu straciło sens. Kiedy powoli o nim zapominałam musiał się znowu pojawić i wszystko zniszczyć. Nienawidzę go, nienawidzę za wszystko co zrobiła mi jego mamuśka.
*Damian
- Co jej jest? Dlaczego ona się tak zachowuje?
- Znasz Ewę i wiesz jaka jest. Całe życie musiała walczyć o siebie i o swoje
- No właśnie chyba wcale jej nie znam
Zabolały mnie słowa Ewy, ale nie wierzę w to, że tak po prostu już jej na mnie nie zależy. Kocham ją i moje dziecko i nie zrezygnuję z nich
*  Ewa
Zamknęłam się w swoim pokoju i zadzwoniłam do Julii. Bo jeśli z kimś zaraz nie pogadam to zwariuję
- Nie przeszkadzam ci?- zapytałam
- Hej nie, Ewa ty płaczesz?
- Damian tu jest- powiedziałam
- Skąd wiedział gdzie jesteś?
- Babcia Zbyszka miała zawał. Przyjechali razem
- Rozmawialiście?
- Nie i nie mam takiego zamiaru. Mam tego wszystkiego dosyć, chce tylko świętego spokoju
- Ewa wiem, że ci ciężko, ale musisz załatwić tę sprawę. Damian powinien wiedzieć, że będzie ojcem
- Sama wychowam Ole, a jemu nic do tego
- Wiesz, że to nie jest rozwiązanie
- Po cholerę Zbyszek go tu zabierał
- Ewa nie wariuj. Pomyśl o małej przecież twoja córka powinna mieć ojca
- Dobra nie zawracam ci głowy
- Pamiętaj, że zawsze możesz do mnie zadzwonić
Córeczko ty wiesz, że dla ciebie zrobiłabym wszystko, ale życie jest strasznie trudne i skomplikowanie. Moich relacji z twoim tatusiem chyba nie da się naprawić, ale damy sobie radę prawda kochanie?
- Ewa pogadamy?- usłyszałam głos Zbyszka
- Po co ty go tu przywiozłeś?- zapytałam otwierając drzwi
- Bo to mój kumpel, bo powinien wszystkiego dowiedzieć się od ciebie, bo musi wiedzieć, że będzie ojcem
- Zapamiętaj sobie raz na zawsze to dziecko jest moje i tylko moje
- Nie Ewa to dziecko ma ojca czy tego chcesz czy nie
 * Damian
Rozpakowywałem torbę kiedy zadzwonił telefon. Numer nieznany?
- Halo?- zapytałem
- Z tej strony Julia kuzynka Ewy
- Cześć
- Słuchaj ja wiem, że jesteś daleko, ale czy mógłbyś spotkać się ze mną? To bardzo ważne chodzi o Ewę
- No dobra, ale gdzie i kiedy?
- Najlepiej to u mnie tylko proszę nie mów nic Ewie
- Dobra będę jutro
- Czekam- powiedziała kończąc połączenie
 Zastanawiałem się skąd wzięła mój numer? ale wszystko co dotyczyło Ewy i mojego dziecka było dla mnie sprawą najważniejszą. Nie miała tu znaczenia nawet odległość, którą musiałem pokonać.
 - Zbychu pożyczysz  mi auto jutro rano?
- Chyba nie zamierzasz wyjechać?
- Nie, ale mam ważną sprawę do załatwienia
- Spoko trzymaj- powiedział dając mi kluczyki, - Tylko musisz zatankować
- Dzięki stary
Byliśmy ze Zbyszkiem kumplami od dziecka. Zawsze mogliśmy na siebie liczyć i nigdy nie było tak, że jeden zawiódł drugiego . Taki przyjaciel zdarza się tylko raz w życiu.
* Ewa
Obudziło mnie trzaskanie drzwi. Podeszłam do okna i zobaczyłam jak Damian wsiada do samochodu. Od razu pomyślałam, że tak po prostu robi to o co go prosiłam czyli wraca do domu, ale był bez żadnej torby, ani bagażu. Zrobiłam unik kiedy zobaczyłam, że patrzy w moje okno, ale i tak chyba mnie w nim dostrzegł. Postanowiłam nie pokazywać, że poruszyło mnie to, że mi na nim zależy. Wróci to wróci, nie to nie
- Ewa ja wychodzę, śniadanie masz na stole- powiedział Zbyszek
- Damian wyjechał?
- Wróci wieczorem
Ciszyłam się, że wróci. Ciszyłam się bo mimo tego iż tak bardzo chcę go do siebie zniechęcić on nie zwraca na to uwagi i dalej walczy o naszą rodzinę


************************
Kochani łapcie kolejny rozdział :)
mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinie :*
/mała

sobota, 5 września 2015

Rozdział 7

- Kurwa nic z tego nie rozumiem
- Najlepiej będzie jak wytłumaczy ci to wszystko sama. Mieszka u kuzynki w Kędzierzynie
- Byłeś u niej? Wtedy byłeś u niej?
- Tak Ewa jest w ciąży i nie może pracować. Dlatego pomagałem jej
- Zawieź mnie do niej
- Ale ona jest teraz w Łebie u mojej babci
- Nie ważne gdzie jest, chce ją zobaczyć
- Najpierw ochłoń, uspokój się potem pojedziemy
* Ewa
Pogoda była piękna. Lazurowo niebieskie niebo, szum wody, drzewa kołysane przez wiatr i słońce, które uśmiecha się do mnie swoimi promykami. Gdybym miała opisać raj to tak właśnie by wyglądał, a pośród tego cudu na polanie tylko ja i mój mały skarb
- Wiesz kochanie jak tu pięknie, już niedługo sama będziesz mogła zobaczyć- mówiłam
- Hej- usłyszałam męski głos
- Hej- odpowiedziałam
- Sory, że ci przeszkadzam, ale zauważyłem, że mieszkasz od jakiegoś czasu u Pani Hani
- Znasz ją?
- Kiedyś bardzo mi pomogła, a ty jesteś jej rodziną?
- Znajomą Zbyszka jej wnuka
- Tymoteusz miło mi- powiedział
- Ewa mnie również- odpowiedziałam
- To jego dziecko?
- Ciekawski z ciebie człowiek
- Już taki jestem. Przepraszam jeśli cię uraziłem
- Spokojnie nic się nie stało, a dziecko nie jest Zbyszka
- Przejdziemy się? Znam fajną knajpkę gdzie mają dobry sok truskawkowy
- W sumie to chętnie
Nie znałam go i nic o nim nie wiedziałam, ale widywałam go na plaży i jak przychodził do Pani Hani. Wydawał się miłym człowiekiem i taki w rzeczywistości był
- Skąd jesteś?- zapytał
- Z Jastrzębia Zdroju, ale ostatnio mieszkałam w Kędzierzynie, a ty?
- Ja od urodzenia tutaj. To co soczek truskawkowy czy jakiś inny?
- Może być truskawkowy
- A co tak właściwie tu robisz?
- Odpoczywam moja lekarka zaleciła mi ten wyjazd dla dobra dziecka
- Chłopiec czy dziewczynka?
- Dziewczynka, Aleksandra- odpowiedziałam
- Ola, Oleńka ślicznie
- Wiesz co ja już będę lecieć do domu
- To cię odprowadzę
- Ludzie będą gadać, ze chodzisz po plaży z dziewczyną w ciąży
- Martwisz się o moją reputację?- zapytał
- No i to poważnie- odpowiedziałam
- Dzięki Felix- powiedział i poszliśmy
- A co tak właściwie robisz?
- Pracuje w wypożyczalni desek surfingowych, a ty?
- Hmm. Co ja robię to ciężko powiedzieć, ale teraz projektuję ogrody
Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Spędziłam z nim naprawdę fajny dzień. Był zwykłym wyluzowanym i miłym człowiekiem, a ja w końcu kogoś tutaj znałam i miałam do kogo się odezwać
- No to jesteśmy- powiedział
- Dziękuję ci bardzo za to popołudnie
- Nie ma za co. Zobaczymy się jutro?
- Chętnie
- To zadzwoń- powiedział dając mi swój numer
Włożyłam kartę do kieszeni, otworzyłam drzwi i mało nie padałam. Pani Hania leżała na podłodze i nie odzywała się
- Pani Haniu, Tymon pomóż mi
- Nie oddycha- powiedział i zaczął ją reanimować, - Dzwoń po pogotowie
Przyjechali błyskawicznie i zabrali Panią Hanię do szpitala. Lekarz powiedział, że Tymek uratował jej życie, ale jak ja to powiem Zbyszkowi?
- Dziękuję ci, sama nie dałabym sobie rady
- Chodź pojedziemy do szpitala
- Muszę zadzwonić do Zbyszka
- Zrobisz to w samochodzie
Wykręciłam do Zbyszka. W głowie układałam sobie jak powiem mu, że jego ukochana babcia walczy o życie
* Zbyszek
- Ewa mnie zabije, ale dobra jutro rano pojedziemy
- Wolałbym dzisiaj
- Dzisiaj jest już za późno
- Odbierz w końcu ten telefon- powiedział mały
- To Ewa, - Halo
- Zbyszek muszę ci coś powiedzieć
- Ewa dziwny masz głos
- Babcia
- No co z nią?
- Babcia miała zawał i jest w szpitalu
- Co?
- Znalazłam ją w domu nieprzytomną
- Jak z nią?
- Nie wiem, lekarze nie chcą mi nic powiedzieć
- Dobra już jadę
- Coś się stało?- zapytał Damian
- Moja babcia miała zawał, muszę do niej jechać
- Pojadę z tobą
- Nie
- Zbychu to prawie 800 km. W życiu nie puszczę cię samego w taką drogę
- Dobra to jedźmy
- Daj kluczyki, ja poprowadzę. Musimy tylko zajechać do mnie, wezmę ze sobą parę rzeczy
Babcia była najbliższą mi osobą. To ona się mną opiekowała kiedy rodzice pracowali. Na nic ostatnio się nie skarżyła więc nie wiem jak to się mogło stać? Zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, wypiliśmy kawę i ruszyliśmy dalej. Mieliśmy do pokonania jeszcze 500 km
* Ewa
- Panie doktorze co z nią?
- Pacjentka miała rozległy zawał, na szczęście odzyskała przytomność
- Ale będzie dobrze?
- Na razie nie jestem w stanie tego stwierdzić, ale żyje głównie dzięki temu, że była reanimowana przed przyjazdem karetki
- Mogę ją zobaczyć?
- Proszę, ale tylko na chwilę
- Dzień dobry Pani Haniu, ale mnie Pani przestraszyła
- Co się stało?
- Miała Pani zawal i jest w szpitalu. Dlaczego nic Pani nie powiedziała, ze źle się czuje?
- Po co zawracasz sobie głowę starą babą?
- Jest Pani dla mnie jak babcia i proszę tak nie mówić
- A jak maleństwo?
- Też się o Panią martwiło
- Dobre z  ciebie dziecko, mów do mnie babciu
- Dobrze babciu- powiedziałam , - Tymon jest tu ze mną
- A co ty robiłaś z Tymonem?
- Spotkałam go na plaży, to on uratował ci życie
- Tymon to dobry chłopak tylko nie ma szczęścia w życiu
- Odpoczywaj teraz
- Posiedź przy mnie
- Dobrze- odpowiedziałam
Spełniłam jej prośbę, a potem poszłam do Tymona. Byłam wykończona tym całym dniem. Jedyne czego wtedy pragnęłam to spokój
- Halo Zbyszek gdzie jesteś?
- Za dwie godziny będę
- Jedź powoli i uważaj na siebie
- Ewa idź do domu
- Poczekam na ciebie
Tymon był ze mną cały czas. Mógł mnie przecież tu zostawić bo praktycznie wcale się nie znaliśmy, a on dotrzymywał mi towarzystwa i jeszcze mnie pocieszał. Szkoda, że nie może ułożyć sobie życia, ale dobrze go rozumiem. Nie da się być szczęśliwym na siłę bo to nie jest szczęście
- Poczekam na Zbyszka, a potem wrócę do domu- powiedział
- Nie musisz ze mną czekać i tak bardzo mi pomogłeś
- Przestań
- Nawet nie chce myśleć co by się stało gdybyś mnie nie odprowadził. Sama nie umiałabym udzielić babci pomocy
* Tymon
Ewa spała na krześle kiedy wracałem z barku. Oboje bardzo martwiliśmy się zdrowiem Pani Hani bo jest wspaniałą osobą i bardzo mi kiedyś pomogła. Ludzie mówią, że jest dobrą duszą tego miasta i nie mam co do tego żadnych wątpliwości, a sam Bartman też jest spoko. Zawsze wpada na piwo jak przyjeżdża
- Ewa śpisz?- zapytałem
- Nie
- Zjedz coś
- Dziękuję nie jestem głodna
-Ewa
- No dobra daj
* Ewa
Chciałam już wrócić do domu, ale nie mogłam zostawić babci samej
- Ewa już jesteśmy- zawołał Zbyszek
a zaraz za nim szedł Damian. Myślałam, że mam zwidy ze zmęczenia, ale jeśli tak było to był najprawdziwszy sen jaki kiedykolwiek miałam

***********************
odzyskałam dostęp do neta więc łapcie kolejny rodział opwoiadania :)
mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinie :)
/mała