sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 6

- Grzesiu
- Tak?
- Przepraszam cię za moją reakcję
- Nie masz za co. Lena mi naprawdę na tobie zależy
- Mi na tobie też- powiedziałam całując go
- Poczekaj- powiedział po czymś gdzieś zniknął
- Grzesiu gdzie idziesz?
A on wrócił z wielkim bukietem polnych kwiatów
- To dla ciebie
- Dziękuję śliczne są, ale chyba musimy już wracać
- Jeszcze chwilę
- No dobra
Pospacerowaliśmy jeszcze po polanie po czym wróciliśmy do ośrodka.
- No gdzie wy byliście?- zapytała Melka
- Na spacerze- odpowiedziałam
- Ładne kwiaty, możemy pogadać?
- Jasne
- To ja was zostawię, lecę na trening
- Mela co jest grane?
- Powiedziałaś mu?
- Nie jeszcze nie
- Dlaczego?
- Bo nie jestem na to gotowa
- Wolisz go okłamywać?
- Melka o co ci właściwie chodzi?
- O to, że czuję się winna, cholera od 5 lat czuję się winna
- Przecież to nie twoja wina
- To ja cię wtedy namawiałam żebyś do mnie przyjechała i to przeze mnie wsiadłaś w ten pociąg bo  nie mogłam cię odwieźć i to dlatego rozstałaś się z Wojtkiem
- Melka ja nigdy nawet przez sekundę nie oskarżałam ciebie o to co się stało, a Wojtek okazał się draniem, dzieciakiem który bawił się w dorosłego, smarkaczem który nie wyobrażał sobie życia u boku kaleki. Może to lepiej, mogłam się przekonać jaki jest naprawdę, a ty jesteś moją najlepszą kumpelą i nic tego nie zmieni.
- Czemu się tu chowacie?- zapytał Karol całując Melkę
- Czyli wy już tak na poważnie?
- Na to wychodzi- powiedział Karol
- Bardzo się cieszę w końcu Melka przestanie potajemnie do ciebie wzdychać
- No dzięki- odezwała się
- A kiedy jedziesz?
- Jutro rano
- A dzisiaj robimy imprezę pożegnalną, ale tym razem bez alkoholu , mamy nadzieję, że będziesz?
- No jasne- odpowiedziałam
Postanowiłam zwalczyć swoje lęki, wymazać z pamięci wszystko to co nachodziło mnie i dręczyło przez ostatnie 5 lat
- Wiecie o jutrzejszych zdjęciach?- zapytałam
- Tak Klaudia mówiła
- Dobra to ja lecę, o której ta impreza?
- o 18:00
- A Góra wie?
- No jasne, że wie i nawet dała zgodę, a i ładne kwiatki
- Dzięki
- Dostała od Grześka- powiedziała Melka
- A wy ten tego?- zapytał Karol
- Zajmij się Melą bo nawet nie wiesz kiedy ci zwieje
- Co? Nie zrobiłabyś tego kochanie prawda?
- No nie wiem
Zostawiłam ich samych i poszłam kończyć swoją robotę, której nawet nie zaczęłam przez Grześka. Usiadłam przed komputerem i nie mogłam się skupić. Słyszałam dobiegające z hali krzyki co oznaczało, ze chłopcy właśnie zaczęli trening. Wzięłam więc aparat i poszłam robić zdjęcia. Chłopcy bawili się grą, widać było, że sprawia im to radość. Na trybunach siedział Oskar- statystyk więc i jemu zrobiłam kilka zdjęć. Biedaczek był tak zajęty, że nawet tego nie zauważył. Przez okno zobaczyłam siedzącą na stadionie Melkę
- Mela co jest grane?
- Nic
- No przecież widzę
- Dzwoniła do mnie mama
- No i?
- I mówiła, że był u nas jakiś mężczyzna szukał najpierw ciebie, a potem mnie
- I co mu powiedziała?
- Nic. Lena czy to był
- Tak u moich rodziców też był
- Czego chce?
- Nie wiem i nie chce tego wiedzieć. Zniknął z mojego życia na własne życzenie. Nie przejmuj się nim, powiedz lepiej jak z Karolem?
- Super
- Tylko tyle?
- No co mam ci powiedzieć? Pogadaliśmy i wszystko sobie wyjaśniliśmy
- Dobra kochana nie ma co rozdrapywać starych ran szykujmy się na imprezę
- A ty i Grzesiek to cos poważnego?- zapytała
- Mam nadzieję
- Cieszę się- powiedziała
- Ja też
* Grzegorz
Cieszyłem się, że Lena postanowiła dać mi szansę, bo zakochałem się w niej od samego początku. Kiedy pierwszy raz weszła do hali cos mnie trafiło, nie mogłem przestać o niej myśleć. Nie daj mi jednak spokoju ten jej sekret, ale uznałem, że jeśli będzie chciała to sama mi powie
- Chłopaki kończymy, Grzesiek co ty taki nieobecny?- zapytał trener
Poszedłem się przebrać  i  jak najszybciej chciałem zobaczyć się z Leną, ale pod halą czekała na mnie Melka
- Możemy pogadać?- zapytała
- Jasne
- Ale nie tutaj
- To gdzie?
- Może się przejdziemy?
- No dobra, ale mów o co chodzi?- zapytał
- O Lenę
- Co z nią?
- Lena to moja najlepsza kumpela. Dużo w życiu przeszła i jeśli ją skrzywdzisz to gorzko tego pożałujesz. Rozumiesz?
- Kocham ją i nie zamierzam jej krzywdzić
- Ja tylko ostrzegam

***********************************
No i w sobotnie popołudnie udało mi się wystukać kolejny rozdział dla was :)
mam nadzieję, że wam się spodoba i zostawicie po sobie komentarz :)
/mała



środa, 8 kwietnia 2015

Rozdział 5

Nie wiedziałam o co w tym wszystkim chodzi, cały czas myślałam o tym co mówiła mama. Nałożyłam bluzę, w razie w wzięłam aparat i poszłam na zebranie
- Co jest?- zapytałam Krzyśka
- Nie wiem, nikt nie wie, ale to coś grubego bo przyjechał Paweł Papke
- Witam wszystkich- zaczął swoje przemówienie. - Wiem, że moja wizyta tutaj jest zupełnie niespodziewana i pewnie zastanawiacie sie nad tym, ale spokojnie mam wyłącznie dobre wiadomości.  Jak wiecie Polski Związek Piłki Siatkowej ubiegał się o organizację Final Six Ligi Światowej  2015 i właśnie dzisiaj dostaliśmy wiadomość, że właśnie nam go przyznano.
Wszyscy zaczęli gwizdać i bić brawo bo po Mistrzostwach Świata, które były w Polsce wielkim sukcesem, organizacja kolejnej ważnej imprezy będzie czymś naprawdę wyjątkowym. Dla takich chwil warto żyć, warto wstawać rano, warto przelewać hektolitry potu na treningach, warto walczyć z kontuzjami, warto marzyć i spełniać te marzenia, a świadomość tego, że gdzieś na świecie jest grupa ludzi która docenia ciebie, twój kraj i twoich kibiców jeszcze dodaje skrzydeł. Słysząc jak inne reprezentacje mówią, że nigdzie indziej na świecie nie ma takiej atmosfery, takich hal i publiczności przychodzi duma i zaszczyt.
- A po drugie- zaczął Papke - właśnie dostałem pierwsze oficjalne zdjęcia Pani Mileny i są naprawdę świetne. Utwierdziła mnie Pani w przekonaniu, ze podjąłem słuszną decyzję
- Brawo Lena- krzyczała Klaudia
- Dziękuje, ale nie przesadzajmy, mogły być jeszcze lepsze 
- Cała Lenka zawsze krytyczna wobec siebie- odezwała się Melka
Paweł Papke zakończył swoje przemówienie i gdzieś zniknął. Cieszyłam się, ze docenia moją robotę, ale czy ja naprawdę byłam taka świetna?
- Lena możemy pogadać?- zapytał Grzesiek
- Pewnie- odpowiedziałam
- Lena słuchaj bo ja..........
- No mów Grzesiu
- Pani Mileno lepszego fotografa ta reprezentacja nie miała nigdy - powiedział Papke
- Dziękuję bardzo
- Gratulacje- powiedział Grzesiek podchodząc do mnie i całując
- Co ty robisz?
- Lena ja się w tobie zakochałem
- Co? Nie możesz, nie znasz prawdy. Przepraszam
Byłam w szoku po słowach prezesa i po tym co zrobił Grzesiek. Zupełnie nie byłam na to gotowa. Czułam, że się tam duszę, musiałam wyjść na zewnątrz, zaczerpnąć świeżego. Poszłam na długi spacer.
* Grzesiek
Ale ze mnie idiota. Wydawało mi się, że jej też na mnie zależy , a tylko się zbłaźniłem. Przecież rozumiemy się bez słów to w czym problem, o jakiej prawdzie mówiła?
- Bociu co tu tak siedzisz?- zapytała Klaudia
- A myślę jaki to ze mnie idiota
- To znaczy?
- Pocałowałem Lenę, a ona zwyczajnie uciekła
* Lena
Spacerując po tej puszczy bo inaczej nie można tego nazwać, straciłam rachubę czasu. Mózg mnie już bolał od rozmyślania, ale coś musiałam postanowić. Kiedy wróciłam do ośrodka Karol z Melą ganiali się po stadionie
- No proszę- powiedziałam
- Cześć Lena chodź do nas
- Dzięki, ale pójdę do siebie mam robotę do skończenia
- Jak chcesz- odpowiedział Karol
Widać było, że w końcu się dogadali w sprawie swoich uczuć. Cieszyłam się bo Melka to moja najlepsza kumpela i zasługuje na szczęście, a widać, że Karolowi na niej zależy. Szłam korytarzem kiedy po drodze spotkałam Stephana
- Melena
- Milena, Lena- powiedziałam
Moje imię sprawiało mu  trudności, niby dobrze mówił po polsku, ale Milena nie umiał wymówić
- Słucham?
- Na jutro mamy zaplanowane zdjęcia do kalendarza siatkarskiego
- Ok, o której?
- O 16:30
- Gdzie
- Na hali
- Dobra- powiedziałam, - Wszyscy czy wybrane osoby?
- Wszyscy
- Ok
- Lena wszystko dobrze?- zapytał
- Tak- odpowiedziałam
Wróciłam do swojego pokoju, miałam zamiar zająć się robotą, zająć czymś głowę żeby nie myśleć, ale po moimi drzwiami siedział Grzesiek
- Pogadamy?- zapytał
- Tak- skinęłam głową
- Przejdziemy się
- Dobra
Chciałam z nim porozmawiać, wyjaśnić wszystko, pobyć sam na sam i powiedzieć, że mi też na nim zależy. Zabrał mnie w piękne miejsce na śliczną polanę gdzie  jeszcze nigdy odkąd tu przyjechałam nie byłam. Stanęłam na przeciwko niego, zamknęłam oczy, a on delikatnie opuszkami swoich palców muskał moją twarz. Puls miałam niewiarygodnie szybki, w świecie medycyny byłabym już prawdopodobnie martwa. Jednak ja żyję i jestem w zupełnie innej bajce. Bajce w której każdy z nas może zatracić się w pięknym uczuciu miłości. I dokładnie w tej  samej sekundzie słyszę jak on szepta mi do ucha czułe słówka, by później pocałować mój policzek. Uśmiecham się delikatnie i nie wiem co mam robić. Grzesiek przyciska swoje usta do moich, a ja całą sobą odpowiadam mu na ten pocałunek. W pewnej chwili otwieram oczy i zdaję sobie sprawę z tego, że przecież nie powinnam, nie mogę tego robić, bo kiedy się dowie prawdy jego miłość do mnie od razu się skończy. Jeśli w ogóle można nazwać to miłością, a może powinnam zaryzykować? Dać sobie szansę na nowe szczęśliwe życie. Wtedy  dałam się ponieść chwili. Pozwoliłam mu się całować i chciałam żeby nigdy tego nie kończył, a kiedyś powiem mu wszystko. Siedzieliśmy na tej polanie, on obejmował mnie swoimi ramionami, a ja po prostu czułam się kochana. Nie wiedziałam czy to co do niego czuję to już miłość czy tylko zauroczenie, ale postanowiłam się przekonać, a skoro on twierdzi, że mu na mnie zależy to chyba nic nie będzie miało na to wpływu.



****************************************************
Kochani oddaję w wasze Łapki kolejny rozdział mojego opowiadania :)
mam nadziję, że wam się spodoba i, że zostawicie po sobie ślad :*
/mała

sobota, 4 kwietnia 2015

Rozdział 4

* Grzesiek
Słyszałam jak rozmawiała przez telefon z kimś. Opowiadała o ognisku i o czymś czego nie może nam powiedzieć. Ta dziewczyna wyraźnie skrywa jakąś tajemnice, ale to nie moje sprawy jak będzie chciała to mi powie
- Lena jesteś?- zapukałem
- Proszę wejdź
- Cześć
- Coś się stało?- zapytała
- Nie chciałem ci tylko powiedzieć, ze gdybyś kiedykolwiek potrzebowała pomocy lub rozmowy to zawsze możesz na mnie liczyć- powiedziałem
- Dzięki
* Lena
Wyszłam na parking gdzie Melka właśnie parkowała auto, a razem ze mną cały komitet powitalny. Z chłopakami ze Skry znała się doskonale, a z resztą szybko się dogada. Co najważniejsze spotka Karola do którego potajemnie wzdycha
- Cześć kochana- zawołała
- No hej. Jak podróż?
- Dobrze, ale bałam się, że nie trafię do tego buszu
- Też tak miałam jak tu jechałam
- Cześć Mela- zawołał Andrzej  
- Cześć, cześć- odpowiedziała
- Daj bagaże- powiedział Michał
- Chłopaki co wy tu robicie?- zapytała Klaudia
- Klaudia to jest Mela moja najlepsza kumpela
- Cześć
- My się przecież znamy- powiedziała Melka
- No tak, ale nigdy jakoś nie było czasu żeby pogadać
- A gdzie Karol?- zapytała
- No właśnie gdzie on jest?
- Chyba widziałam go w hali- powiedziała Klaudia
- Chowa się przede mną?
- A to ci aparat. Taki odważny, a teraz dyla dał. Chodź napijemy się kawy i poszukamy go
 Andrzej z Michałem wnieśli bagaż Melki do mojego pokoju. Nie był duży bo musiała w poniedziałek rano wracać do domu. Ona jedna wiedziała o mnie wszystko od A do Z
- A może masz ochotę na gorącą czekoladę?
- A chętnie
- To chodź- powiedziałam
Zaprowadziłam ją do stołówki gdzie Pani Zosia jeszcze kucharzyła coś pysznego na jutrzejsze śniadanie.
- Dobry wieczór Pani Zosiu- powiedziałam
- Witaj Milenko- ucieszyła się starsza Pani
- Pani Zosiu to moja koleżanka Melka i ma ochotę na Pani czekoladę
- A ta od Karola tak?- zapytała
- To tu już wszyscy wszystko wiedzą?
- Drogie dziecko tu się wszystko szybko roznosi. Proszę bardzo- powiedziała dając nam dwa kubeczki gorącej słodkości
- Dziękujemy Pani Zosiu
- To co może poszukamy Karola?- zapytała
- Nie musimy szukać, wiem gdzie jest- odpowiedziałam
- On naprawdę się przede mną chowa?
- Skąd mam wiedzieć?
Tak do niej wzdychał i czekał na jej przyjazd, a teraz pajac schował się. Bawił się z nami w chowanego czy co
- Cześć Lena- zawołał Grzesiek
- Hej Grzesiu widziałeś Karola?
- Siedzi na stadionie
- dobra dzięki
- Widzimy się później?- zapytał
- Jasne- odpowiedziałam
No więc zaprowadziłam Melką do Karola po czym udałam się po aparat i poszłam po fotografować ośrodek. Zawsze kiedy robiłam zdjęcia zatracałam się w tym całkowicie, zapominałam o Bożym świecie jak w miłości. Byłam człowiekiem, który wszystko zawsze robi na 100 %, a kocha na 200%. Ale czym jest miłość? Van Gogh mówił, że miłość jest uczuciem pozytywnym, uczuciem silnym, uczuciem tak prawdziwym, że dla kogoś kto kocha, wyzbycie się miłości jest tak samo niemożliwe jak zamach na własne życie i właśnie tak kochałam Wojtka, ale dlaczego ja się w ogóle nad tym zastanawiam, po co o tym myślę? Zostawił mnie, powiedział, że nie nadaje się na opiekunkę. Siedziałam przed komputerem kiedy Melka wróciła do pokoju.
- Jak ci tutaj?- zapytała
- No kochana chyba będę zazdrosna
- Oj tam, oj tam. Przecież wiesz, że nawet Karol nie stanie nam na drodze, a w sprawie tego ogniska to powiedziałaś im prawdę?
- Nie
- Dlaczego?
- Bo nie
- I co cały czas będziesz łazić w tych długich nogawkach?
- Jeśli trzeba będzie to tak
- Lena powinnaś..............
Naszą rozmowę przerwało pukanie do drzwi
- Hej mogę?- zapytał Karol
- Jasne wchodź
- Chciałem zaprosić Melkę na spacer
- Spoko mnie nie musisz się tłumaczyć- powiedziałam
No i ledwo Melka przyjechała, a już Karol zagarnął ją tylko dla siebie, ale w gruncie rzeczy to o to przecież chodziło. Melka od 5 lat pracowała w Bełchatowie i dokładnie od tylu samo potajemnie wzdychała do Karola. Postanowiłam na nią  nie czekać. Wzięłam prysznic, napisałam sms-a do Grześka i poszłam spać. Śniło mi się, że grałam mecz na Mistrzostwach Świata. Niestety wstałam rano z łóżka, spojrzałam na siebie i wróciłam do szarej rzeczywistości w, której nic się nie zmieniło. Umyłam zęby, ubrałam się i poszłam po kawę. Melki nie był, pewnie nocowała u Karola. Poszłam do stołówki, wzięłam od Pani Zosi trzy, a właściwie to cztery kawy i zapukałam do drzwi Karola. Otworzyła mi właśnie Melka ubrana tylko w koszulę Karola.
- Mam kawę- powiedziałam
- Wejdź
- A gdzie Andrzej?- zapytałam
- Spał u Klaudii
- A rozumiem fajny wieczorek był
- No fajny- odpowiedziała uśmiechając się
- Trzymaj kawę- powiedziałam
- Karol wstawaj, Karol- mówiła do niego Melka
- Czyli wy ten tego?
- No Karol- mówiła do niego Mela
- Jeszcze chwilę
- Wstawaj Lena przyniosła kawę
Na wieść, ze właśnie stałam w jego pokoju wstał jak oparzony
- Jak to Lena tutaj?- pytał zdziwiony
- Cześć Karol, tego szukasz?- zapytałam rzucając mu spodnie, które leżały pod moimi nogami
 - Dzięki
- Ale Karol luz mnóstwo ludzi widziało twoje bokserki w telewizji, a ty mnie się wstydzisz
- Zołza- odpowiedział
- Cieszę się?
- Z czego?- zapytała Melka
- Z was
- To dzięki tobie
- Tak naprawdę to był pomysł Grześka
- Co?
- To on wymyślił twój przyjazd tutaj
- Zabiję go- powiedział Karol
- Tylko spróbuj. Dobra zostawiam kawę i zmykam. Mela widzimy się póżniej
Dzisiaj miałam wolne od zdjęć, więc zasiadłam przed laptopem i zaczęłam kończyć foty z ostatniego treningu. Grzesiek zrobił mi w pokoju małe przemeblowanie, bo inaczej znienawidziłabym to pomieszczenie. Prosiłam go żeby przestawił łóżko i od razu było lepiej. Właśnie kończyłam kiedy zadzwonił telefon
- Halo mamo?
- Witaj kochanie?
- Cos się stało?
- Nie tylko martwię się o ciebie
- Nie masz o co, świetnie sobie radzę i dobrze mi tutaj
- Kochanie był u nas Wojtek szukał cię
- Czego chciał?
- Nie wiem, nie chciał powiedzieć
- To jak znowu się odezwie to powiedz mu, że nie chcę więcej o nim słyszeć
- Ale Lena Wojtek to dobry chłopak
- Mamo co ty mówisz? Zostawił mnie
- Kochanie oboje pogubiliście się w tym wszystkim
- Mamo on dla mnie nie istnieje rozumiesz?
- Zrobisz jak zechcesz, ale może daj mu szansę
- Mamo zawsze widziałaś w nim kryształ, wierzyłaś w niego jak w święty obrazek, a prawda jest taka, ze to przez niego się tedy pocięłam
- Co?
- Przyszedł powiedział, że nie możemy być razem, że jest młody chce szaleć, żyć, a nie zajmować się mną
- Nie wierzę w to
- No właśnie mamo, ty nigdy mi nie wierzysz jeśli o niego chodzi
Rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o ścianę. Nie mogłam uwierzyć w to, że mama namawia mnie od powrotu do niego, po tym wszystkim? Czego on tak właściwie do cholery chce? Co nagle sobie o mnie przypomniał. Kochałam go jak szalona, wszystko bym dla niego zrobiła, a on okazał się zwykłym tchórzem. Jak była sielanka to byłam dobra i kochana, ale jak przyszedł kryzys to po prostu zwiał. Wiem, ze jest w tym też moja wina, ale to ja potrzebowałam jego wsparcia. Stałam i patrzyłam w okno kiedy do pokoju wparowała Klaudia
- Lena zbiórka w sali treningowej szybko
- Po co?
- Nie wiem, Stephan zwołał zebranie
- Dobra zaraz będę
- Dziewczyny raz dwa- wołał ktoś na korytarzu



*************************************
Kochani specjalnie dla was nowy rozdział specjalnie na święta :)
życzę wam abyście spędzili je w rodzinnym gronie, smacznego jajka i mokrego dyngusa :*
mam naadzieję, że rozdział wam się spodoba i zostawicie po sobie jakiś znak :)
/mała

środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział 3

- Melkę znam od 20 lat. Mieszkałyśmy na jednym osiedlu w Gdańsku- Brzeźnie. Zawsze trzymałyśmy się razem, a kiedy Melka przeprowadziła się do Bełchatowa dużo się zmieniło
- A może by im pomóc
- W czym?- zapytałam
-No w tym żeby uświadomili sobie co do siebie czują
- Może to dobry pomysł- powiedziałam
Świetni mi się z nim gadało. Czułam, że jest moją bratnią duszą, ale mogłam mu zaoferować tylko i wyłącznie przyjaźń.
- Grzesiek mówił, że grałaś na hali?- powiedział Andrzej
- A to nic
- Jak to nic? Dlaczego przestałaś?
- Nie chcę o tym mówić
Andrzej był już wyraźnie podpity, podszedł do mnie i zaczął się przytulać
- Przestań, Andrzej proszę cię przestań, przecież masz Klaudię- powiedziałam, a on ciągnąc mnie za rękę przewrócił się ze mną na ziemię
- Co ty robisz? Zostaw mnie, daj mi spokój. Mam być waszym fotografem, a nie wam się spowiadać- krzyczałam nie panując nad sobą
- Lena- wołała Klaudia
ale ja chciałam jak najszybciej wrócić do swojego pokoju, a najlepiej to do domu do Gdańska. Ta robota, to przebywanie z nimi to chyba jeszcze za szybko dla mnie.
- Lena co się stało?- zapytała Paprocka wchodząc do mojego pokoju
- Nie dam rady. Myślałam, ze już się po tym pozbierałam
- Lena ty płaczesz? Mów co się dzieje?
- To na podwórku, ta sytuacja z Andrzejem
- Nie gniewaj się na niego, on po prostu.....
- Ale tu nie chodzi o Andrzeja
- To o co?- zapytała
- O mnie, ale to nie takie łatwe jak ci się wydaje
- Jak chcesz to możemy pomilczeć, jak chcesz to możemy pogadać, zawsze możesz powiedzieć co cię boli
- Przepraszam zepsułam całą zabawę
- Nic się nie stało. To ja już pójdę, ty też idź spać bo jutro twój dzień
- Dzięki za wszystko
Klaudia poszła, a ja wzięłam zimny i orzeźwiający prysznic po czym poszłam spać. Rano wiedziałam, ze przez następne 4 miesiące codziennie rano będę przeklinała ten pokój. Wschodzące już o 6 słońce wdzierało się do mojego pokoju i delikatnie swoimi ciepłymi już promieniami muskało moje ciało, otwierało mi oczy i mówiło wstawaj. Wyglądając przez okno zobaczyłam biegających po bieżni chłopaków, nie byli to jednak oni.
- Lena śpisz?
- Chwileczkę- założyłam pierwsze lepsze spodnie, po czym powiedziałam, - Wejdź
- Ranny z ciebie ptaszek
- Nie dało mi spać- powiedziałam pokazując słońce
- To chodź na śniadanie
- Zrobiłam z siebie wczoraj idiotkę co nie?- zapytałam
- Wcale nie- odpowiedziała, - Chodźmy
- Klaudia ja po prostu......
- Lena nie musisz mi się tłumaczyć, masz problemy i ja to rozumiem
Nowy dzień, nowe perspektywy, nowe plany, myśli i marzenia. Razem z  Klaudią poszłam do stołówki, gdzie wszyscy już jedli śniadanie przed treningiem
- Lena przepraszam za wczoraj nie chciałem.......- powiedział Andrzej
- Nie to ja przepraszam was wszystkich. Nie chciałam popsuć zabawy, ale w tamtej chwili przypomniało mi się coś o czym staram się zapomnieć, ale wychodzi na to, że juz pierwszego dnia dałam plamę.
- No to może zacznijmy od nowa? Andrzej
- Bardzo chętnie Lena
- A co u Melki?- zapytał Karol
- Ten znowu swoje- powiedział Rafał
- Melka jest właśnie w drodze do Spały
Karol, aż upuścił widelec z wrażenia, zupełnie się tego nie spodziewał
- Co?
- To co słyszałeś. Wieczorem Mela będzie tutaj
Było widzieć wtedy jego minę. Wyglądał jakby właśnie zobaczył ducha. Nie mógł wydusić z siebie słowa
- Teraz nie będzie mógł się skupić na treningu- odezwał się Winiarski
- Zejdźcie już ze mnie
- No chłopcy go, go, go- zawoła trener
Poszłam do pokoju po aparat i mogłam zaczynać. Trening zaczęli punktualnie o 10. Za aparatem to ja rządziłam więc zdjęć mogłam robić tyle ile mi się podobało. Starałam się wychwycić najciekawsze akcje. Mimo, że to był trening to oni dawali z siebie wszystko. Buzowała we mnie adrenalina gdybym tylko mogła wparowałabym na boisko bez wahania i zagrała z nimi. Zdjęciami łącznie zapełniłam dwie karty pamięci. Pozostało tylko poddać je obróbce i pokazać wyższej instancji.
- No hej gdzie jesteś?- zapytałam Melki
- Nie wiem, w lesie. Lena ja chyba oszalałam, że się na to zgodziłam, a jak wasze ognisko?- zapytała
- Daj spokój
- No co?
- Andrzej się upił i przewrócił na mnie, a ja wpadłam w panikę i uciekłam do siebie. Melka myślałam, że mam to już za sobą, ale ja wciąż nie umiem zapomnieć
- Ale powiedziałaś im?
- Nie i chyba nigdy tego nie zrobię



*********************************************************
No i jest :)
Kochani czytajcie, piszcie czy wam się podoba :)
/mała

poniedziałek, 30 marca 2015

Rozdział 2

Właśnie kończyłam rozmowę z Melką kiedy ktoś głośno zapukał do moich drzwi
- Proszę- powiedziałam
- Hej- w moich drzwiach ukazał się Grzesiek
- No hej co tam?
- Wieczorem robimy małą imprezę przy ognisku. Oczywiście jesteś zaproszona
- Dzięki, ale chyba podziękuję
- O nie nie. Jesteś tu nowa i tak łatwo ci nie pójdzie. Musimy się poznać
- No dobra o której?
- Przyślemy po ciebie Klaudię
Zakluczyłam pokój, wzięłam aparat i poszłam zwiedzić ośrodek. Była w nim jakaś magiczna cisza i spokój, no może oprócz sali w, której trenowali zawodnicy. Co chwila dobiegały z stamtąd jakieś krzyki. Zatrzymałam się przed wejściem i zaczęłam robić zdjęcia, to co kocham i po co tu jestem. Kiedy patrzyłam na nich to tak jakbym po części widziała siebie. Chłopcy chyba już skończyli trening bo ganiali po boisku jak dzieciaki
- O cześć Lena- zawołał Paweł
- Cześć, cześć- odpowiedziałam
- Co tak stoisz?
- Patrzę, a co nie mogę?
- No nie wiem- powiedział Karol
- Słyszałaś o ognisku?- zapytał Michał
- Tak
- Będziesz?- dopytywał
- Tak
- To fajnie
- Mogę tu zostać?- zapytałam
- Jasne my już skończyliśmy- odpowiedział Winiarski
Weszłam na halę była duża i przestronna. Zawsze marzyłam o tym żeby na takiej grać. Oczywiście nasza Ergo Arena była jedyna w swoim rodzaju, ale ta też była magiczna
* Grzegorz
Lena- ta dziewczyna to jakiś anioł. Miła, uśmiechnięta, z charakterem i pazurem. Zupełnie inna i zupełnie niezwykła. Ciekawa i tajemnicza
- Grzechu o czym tak myślisz?- zapytał Igła
- O niczym- opowiedziałem
- Lena wpadła mu w oko- mówił Nowakowski
-Zejdźcie już ze mnie, a poza tym taka dziewczyna jak ona na pewno ma chłopaka
- Bociu zagadaj do niej to się dowiesz
- Odwalcie się
Nie mogłem przestać o niej myśleć. Cieszyłem się, że będzie na tym ognisku, że będziemy mogli porozmawiać, lepiej się poznać. Na korytarzu zrobiło się cicho, chłopcy poszli spać, a ja udałem się z powrotem do hali. Miałem nadzieję, że Lena jeszcze tam będzie i sie nie pomyliłem. Krucha blondynka zagrywała piłki z armatnią siłą i to z miejsca.
- Grasz?- zapytałem
- Ale mnie przestraszyłeś
- Świetni ci idzie
-Ja.....nie, to znaczy to zamknięty rozdział. Teraz to tylko zabawa
- Zawsze możesz do tego wrócić
- Nie mogę
- Dlaczego?
- Bo to nie możliwe
- Nic nie rozumiem. Z tego co widzę to masz parę w rękach, a po boisku tez poruszasz się nieźle
- Tak będzie lepiej i nie mówmy już o tym
* Lena
Przecież w ogóle go nie znałam to dlaczego miałam mu o sobie opowiadać? Owszem był miły, ale nic poza tym. Zgarnęłam swoją bluzę, aparat i wróciłam do swojego pokoju. Zamknęłam się w nim i do jutra do 10 postanowiłam z niego nie wychodzić. Siadając na łóżku zaczęłam zgłębiać dalsze losy mojego bohatera popijając przy tym gorącą czekoladę, którą dała mi Pani Zosia ze stołówki. Czytając jego historię tak bardzo widziałam tam siebie w tym piekle i zupełnie innym świecie.
- Lena jesteś tam?- usłyszałam wołanie Klaudii
- Otwarte, wejdź- powiedziałam odstawiając kubek z czekoladą
- O widzę, że Panią Zosię już poznałaś?
- Tak bardzo miła Pani
- Chłopcy szykują ognisko, czekamy tylko na ciebie
- Chyba sobie odpuszczę
- Nie gadaj tylko wciągaj jakąś kieckę i chodź
- Nie lubię sukienek- odpowiedziałam
- To ubierz to co lubisz
- No dobra zaraz będę
- Ok tylko żebym nie musiała tu po ciebie wracać
- Jasne- odpowiedziałam
Stanęłam przed swoją szafą i patrząc na siebie zastanawiałam się co ubrać. W końcu wybrałam bluzkę nietoperza w kolorowe plamki, spodnie jeansy i trampki. Włosy rozczesałam i splotłam w warkocz, użyłam też perfum od Melki i wyszłam na podwórze. Miałam zamiar po prostu dobrze się bawić.
- No w końcu jesteś- zawołał Andrzej
- Cieszę się, że przyszłaś- powiedział Grzesiek
- Stephan dał nam wolny weekend więc możemy poszaleć- dodał Igła włączając muzykę
Andrzej z Klaudią zaczęli tańczyć . Karol z chłopakami siedzieli przy ognisku i opowiadali kawały przy piwie, a ja siedziałam i myślałam.
- Zatańczymy?- zapytał Grzesiek
- Nie umiem tańczyć- odpowiedziałam
- Ja też nie, ale możemy spróbować
- Wolałabym po prostu pogadać
Wiedziałam, że sprawiłam mu zawód, ale nie mogłam z nim zatańczyć. Dopiero się jej uczyłam i zwyczajnie nie mogłam.
- To prawda, że Karol podkochuje się w Melce?- zapytałam Grześka
- Tak twierdzą chłopaki
- A ja twierdze, że Melka podkochuje się w Karolu, tylko oboje nie mają odwagi się do tego przyznać
- Skąd wiesz?- zapytał



 ************************************
No i łapcie kolejny rozdział :)
mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinię :)
/mała

wtorek, 24 marca 2015

Nawet najdrobniejsza zatajona informacja może doprowadzić do zniszczenia wszystkiego na czym nam tak bardzo zależało.

21 Kwietnia 2015 Spała
zgrupowanie reprezentacji Polski
- Panowie, halo chłopaki cisza- woła Prezes Paweł Papke
- Co jest Prezesie?- pyta Kłos
- Jak mi dacie dojść do słowa to powiem
- Dobra już milczymy
- To jest Pani Milena Brzozowska i od dzisiaj będzie waszym nowym fotografem
- Taka ślicznotka- odezwał się Wrona
- Pilnuj swojego języka, bo możesz go stracić- odpowiedziałam
- oooooooooooo- zaczął buczeć Kłos
- Dobra to ja was zostawię, Stephan możemy porozmawiać?
Ta praca była spełnieniem moich marzeń. Od kiedy okazało się, że już nigdy nie zagram to fotografia stała się moją drugą pasją, czymś co trzymało mnie przy życiu. Kiedy tylko Melka powiedziała mi o tej pracy od razu złożyłam papiery. Nie myślałam, że coś z tego będzie, ale kiedy zadzwonił do mnie prezes PZPS byłam zaskoczona.
- No dobra to co taka ślicznotka robi z aparatem?
- Fotografuje buraka- odpowiedziałam
- Oj pyskaty masz języczek
- A co myślałeś, że nazwisko Wrona podziała na mnie jak magnez?
- No Wronka na trudnego przeciwnika trafiłeś- odezwał się cichy i spokojny chłopak
- Jestem Milena, ale wystarczy Lena i cieszę się, że będę z wami pracować
- Nam też jest miło ja jestem Karol, ja Michał, ja Paweł, ja Mariusz, ja Piotrek, a ja Grzesiek- powiedział chłopak, który chwilę wcześniej dogryzał Wronie
- A skąd jesteś?- zapytał Karol
- Z Gdańska
- I jesteś sama tak daleko od domu?
- A kto powiedział, że jestem sama?
- Masz chłopaka?- zapytał
- Melka uprzedzała, że nie będzie łatwo- powiedziałam
- Ta Melka?- zapytał Karol
- To zależy jaką Melkę masz na myśli
- Blondynka w okularach o pięknych niebieskich oczach. Znasz ją?
- Tak to moja kumpela
- A nasz, to znaczy Bełchatowski rzecznik prasowy
- I cicha miłość Karola- odezwał się Wlazły
- Głupi jesteś- skontrował go Kłos
Od razu polubiłam tę robotę i tych chłopaków. Wiedziałam, że będzie fajnie i wesoło. Ich poczucie humoru było na naprawdę wysokim poziomie.
- Panowie wracamy do treningu- powiedział trener wchodząc do hali, - a ty masz dzisiaj wolne, zaczynasz jutro
- Dobrze
- Milena- usłyszałam swoje imię. - Cześć jestem Klaudia menager chłopaków i dziewczyna Andrzeja
- Cześć Milena, ale mów mi Lena
- Dobra choć pokażę ci twój pokój         
- Pokój?
- No tak przecież musisz gdzieś mieszkać
-Sory jestem jeszcze pod wrażeniem
- Spoko przyzwyczaisz się. Widzę, że chłopaków już poznałaś?
- Tak są bardzo mili
- Witam Panią- powiedział mężczyzna z kamerą
- Igła co ty tu robisz? Nie powinieneś być na treningu?
- Stephan dał mi wolne, kolano mnie boli
- Poznajcie się to nasza nowa koleżanka, wasza Pani fotograf
- Krzysiek miło mi- powiedział
- Lena mnie również
- Dobra Igła zmykaj
- Klaudia
- Tak?- zapytała
- Też cię lubię- odpowiedział
Fajnie patrzyło się na to jak dobrze oni wszyscy się rozumieją. Byli jedną wielką rodziną. Miałam nadzieję, że wpasuję się w to towarzystwo.
- No i jesteśmy, to twój pokój
- 15 jak mój numer na koszulce- wyszeptałam
Miałam nadzieję, że Klaudia tego nie usłyszy, ale się pomyliłam
- Grasz?- zapytała
- Grałam, ale to zamknięty rozdział
- Jasne więc tak dzisiaj resztę dnia masz wolną, możesz się zadomowić, zwiedzić ośrodek, a jutro o 10 chłopcy mają oficjalny otwarty trening i wtedy zaczynasz
- Czyli?
- Porobisz zdjęcia z treningu, potem z konferencji. Tu masz akredytacje, w razie jakichkolwiek pytań wal śmiało
- Dzięki, mam nadzieję, że nie zawiodę
- Na pewno dasz radę, dobra to ja lecę przygotować konferencję żebyś ty miała co robić
Z pokoju miałam piękny widok na las. Góry i pagórki, zielona trawa i drzewa. Trochę jak w Gdańsku, jak w domu. Pokój był skromny, ale miły i przytulny. Czułam, że fajnie będzie mi się tam mieszkało. Pozostało tylko rozpakować się na tyle na ile to możliwe, bo w pokoju była tylko jedna szafa. Właśnie kończyłam składać aparat kiedy zadzwoniła Melka
- No hej jak tam?- zapytała
- Spoko właśnie zadamawiam się w pokoju
- Poznałaś już chłopaków?
- Tak, twojego Karola też
- On nie jest mój- oburzyła się Mela
- Ta jasne
- Ale fajny jest nie?- zapytała
- No fajny, fajny- odpowiedziałam, - To czemu się z nim nie umówisz?
- Żeby mnie wyśmiał?
- Oj Melka, Melka przed kamerą taka wygadana, a poza nią
- Lena sama wiesz jak to jest
- No właśnie nie wiem
- Dobra nie gadajmy o tym- powiedziała w końcu Melka
- Czemu?
- Bo nie- odpowiedziała
- Melka ty się w nim bujasz- stwierdziłam
- Oszalałaś?
- Możesz zaprzeczać, ale ja wiem swoje, od dawna się w nim bujasz
- Dobra zmieńmy temat, jak tam jest?
- Fajnie zielono, ale wokół sam las
- Tylko się nie zgub


*******************************************
No i jest!!!!!!!!! :)
zapraszam was na opowiadanie o Grzesiu Boćku i Milenie :)
mam nadzieje, że wam się spodoba i czekam na opinię :)
/mała

sobota, 21 marca 2015

Rozdział 13

* Alek
- Nieeeeeeeeeeeee. Inga nie rób mi tego
Dobiegły nas krzyki Krzyśka, od razu wiedzieliśmy co się stało
 - Inga odeszła- napisałem do trenera
- Kurwa mać- powiedział Winiarski kopiąc krzesło
W jednej chwili świat stracił swój urok i blask, życie nabrało zupełnie innego znaczenia
- Pójdę po niego- powiedziałem
I wszedłem za wielkie drzwi. Był tam zupełnie inny świat. Jak tajemnicze wrota, które wszystko zmieniają
- Mogę wejść?- zapytałem
- Tak proszę
- Krzysiek- powiedziałem podchodząc do niego
a on siedział na łóżku przy niej. Z głową na jej klatce piersiowej błagał, żeby się do niego odezwała. Serce pękało mi z żalu, bo jak mamy mu teraz pomóc, ja zabrać go stamtąd do domu?
- Krzychu chodź
- Nigdzie nie idę, ona zaraz się obudzi. Nie może być sama
- Krzysiek on nie.......
- Nie mów tego. Rozumiesz nie mów tego
Krzysiek nie panował nad sobą. Wpadł w szał, zaczął mnie szarpać, po czym bezradnie usiadł na podłogę i zaczął płakać, cały czas trzymając Ingę za rękę 
- Chodź wyjdźmy stąd- powiedziałem
- Nigdzie nie idę
- Krzysiek
- Daj mi spokój, wynoś się stąd. Rozumiesz? No spierdalaj- krzyczał
W końcu dał sie na to namówić. Razem z Winiarskim zawieźliśmy go do domu
- Ja z nim zostanę- powiedział Michał
- Dobra gdyby cos to dzwoń
No więc wsiadłem do samochodu, ale nie mogłem ruszyć z miejsca. Byłem jak sparaliżowany. W schowku miałem list, który mi wtedy dała, a po głowie cały czas chodził mi jej słowa. ,, Ja nie wrócę do domu'', ,, Jesteś najlepszym kumplem jaki mógł mi się trafić'' , ,,Dziękuję za wszystko''. Wtedy w szpital na tamtej sali Inga pożegnała się ze mną
* Michał
Krzysiek był w złym stanie psychicznym. Martwiłem się o niego, ale kiedy wszedłem do kuchni i zobaczyłem jak okalecza się nożem przestraszyłem się, że cos może sobie zrobić
- Krzychu co ty robisz do cholery jasnej?
- Nic nie robię, widzisz do cholery, ze nic nie robię- powiedział sięgając po wódkę
- Krzysiek ja wiem, że jest ci ciężko
- Nic nie wiesz- powiedział biorąc pilot i włączając telewizor
akurat trafił na kanał na, którym puszczali wywiad z Ingą i informacje o jej śmierci
- I po co puszczają takie głupoty?- zapytał
W tamtym momencie Krzysiek żył w swoim własnym świecie. Nie dopuszczał do siebie myśli, że Inga odeszła i już nigdy nie wróci. Chciał i wierzył  w to, że pójdzie do szpitala, a ona tam będzie.
* Michał, Alek, Dagmara
Krzysiek po śmierci Ingi załamał się totalnie. Nie wychodził z domu, nie przychodził na treningi, do nikogo się nie odzywał. Bardzo się nie martwiliśmy, ale nie wiedzieliśmy jak mu pomóc. Najbardziej baliśmy się pogrzebu Ingi i tego jak Krzysiek sobie z tym poradzi. Razem z Alkiem i Dagmarą przyjechaliśmy do niego w dniu pogrzebu. To co zastaliśmy na miejscu wprawiło nas w osłupienie. Drzwi otwarte na oścież, w domu bałagan, ze nic nie można znaleźć, a Igła leżał pijany za kanapie.
- Krzychu, Krzychu- zawołałem potrząsając nim
- Co?
- Wypiłeś to wszystko?- zapytał Achrem
- Krzysiek musisz się ogarnąć, masz godzinę
- Na co?- zapytał
- Krzysiek idź pod prysznic- powiedziała Dagmara
Podnieśliśmy go z Michałem z kanapy, ledwo trzymał się na nogach. Nie umyty, nie ogolony był zupełnie nie do poznania. Kiedy prowadziliśmy go do łazienki zatrzymał się przed zdjęciem Ingi, które stało na komodzie.
- Dlaczego mi to zrobiłaś?- zapytał
Kiedy chłopcy pilnowali Krzyska w łazience ja musiałam zająć się jego kacem i znaleźć w tym całym bałaganie jego garnitur
- Cholera nie wiedziałem, że jest z nim tak źle- powiedział Michał
- Nie można zostawić go samego
- A co chcesz zrobić?
- Zabierzemy go do nas
- Nie wiem czy on się na to zgodzi
- Nie będziemy go pytać o zdanie- odpowiedziała Daga
- Może masz racje kochanie
- Na pewno, a na razie musimy być przy nim
Krzysiek wyszedł z łazienki, usiadł w bujanym fotelu i nie powiedział ani słowa
- Krzysiu wypij to- powiedziałam
- Co to?
- Na kaca
- Nie chcę
- Pij, a potem idź się przebierz, w sypialni masz naszykowany garnitur
- Ale ja nie chcę
- Krzysiek nie mamy czasu, musimy jeszcze odebrać kwiaty
- A kto ma urodziny?- zapytał
Poważnie się o niego martwiłam, żył we własnym świecie, w świecie w, którym Inga dalej żyła przynajmniej dla niego.
- Krzysiek proszę cię dzisiaj pogrzeb, musimy zaraz jechać
- Ale ja nie chcę, rozumiesz bez Ingi nie chcę, poczekam tu na nią 
Nagle ktoś zadzwonił do drzwi
- To pewnie Inga- Krzysiek momentalnie poderwał się z miejsca
* Krzysiek
Poszedłem otworzyć. Miałem nadzieję, że coś się zmieniło, że otworzę drzwi, a ona będzie tam stała. Oddałbym wszystko za to, żeby tak było. Wszystko co mam nawet siatkówkę.
- Cześć szwagier- powiedziała Dorota
- Cześć- odpowiedziałem
- Poznajcie się to Dorota siostra Ingi, a to nasi przyjaciele Alek, Michał i jego zona Dagmara
- Miło mi- powiedziała Dorota
- Bardzo nam przykro
- A ty jeszcze nie gotowy?- zapytała Dorota
Pogrzebu Ingi nie pamiętam, a może nie chcę pamiętać. Pamiętam jak wszedłem do kościoła i pocałowałem ja na powitanie, a potem jak wracałem do domu.
- No to pakuj się- powiedziała Dagmara
- Po co?
- Zabieramy cię do siebie
- Ja nie mogę, mam treningi, a poza tym nie mogę zostawić Ingi
- Alek wszystko załatwił z twoim trenerem. Jedziesz z nami do Bełchatowa i koniec gadania

Chciałem byś sam, miałem już dosyć tych ciągłych pytań jak się czuje.

Tydzień po powrocie od Winiarskich zdobyłem się w końcu na odwagę i rozpakowałem torbę szpitalna Ingi. Jej ciuchy, kosmetyki wszystko pachniało nią. Przeglądając rzeczy znalazłem jakiś notes. Pamiętnik? Nawet nie wiedziałem, że Inga pisze pamiętnik. Czytając wyrywkowe zdania serce podchodziło mi do gardła ,, Nie chce umierać'', ,,Mam jeszcze tyle do zrobienia'', ,,Chce żeby Krzysiek był szczęśliwy'', ,, Marzę o tym żeby zostać mamą''. Nie umiałem i nie chciałem dalej tego czytać. Siedziałem w korytarzy i ryczałem jak dziecko. Zdałem sobie sprawę z tego, że Inga pożegnała się z życiem, a przecież nie miła prawa tego robić, miała walczyć za wszelką cenę. Czułem się jak cholerny drań, który nie umiał uratować ukochanej osoby. Kiedy zamykałem ten pamiętnik wypadły z niego nasze ślubne zdjęcia i jakaś kartka.
     1. Urodzić dziecko
     2. Zobaczyć jak Krzysiek zdobywa olimpijskie złoto
     3. Pojechać na mecz Asseco o Mistrzostwo Polski
     4. Dożyć rocznicy naszego ślubu
     5. Udowodnić Krzyśkowi jak bardzo go kocham
     6. Podziękować wszystkim którzy mnie wspierali
     7. Polecieć balonem
Byłem w szoku. Jej plany, marzenia wszystko dotyczyło nas i naszej gry. Za dwa miesiące mieliśmy obchodzić pierwszą rocznicę ślubu, ale Bóg nam na to nie pozwolił. Tylko dlaczego? Chcieliśmy tylko być szczęśliwi.
- Cześć Krzychu?- zapytał Alek
Nie miałem siły żeby mu odpowiedzieć
- Inga prosiła żebym ci to przekazał
Spojrzałem na kopertę i zacząłem czytać
Krzysiu Kochanie
   Nawet nie wiem co napisać, bo tyle chciałabym ci powiedzieć, a jeszcze więcej z tobą zrobić. Kiedy czytasz ten list ja na pewno gdzieś tam spotykam Arka i Julcię. Wiedz, że niczego nie żałuję, zawsze będziesz najlepszym co mnie w życiu spotkało. Może tak miało być, może Bóg zesłał mi ciebie bym nie umierała sama. Zawsze będę cię kochała i zawsze będę przy tobie. Jesteś sensem i miłością mojego życia, a chwile, które z tobą spędziłam zapamiętam na zawsze. Kochanie chcę żebyś po mojej śmierci ułożył sobie życie z inną kobietą, miał z nią dzieci i był szczęśliwy. Proszę tylko pamiętaj o naszej miłości. Już nigdy nie zawrócę z drogi, która jest mi pisana, będę za tobą nawet gdy umrę. Chcę tylko żebyś wiedział, że była szczęśliwa mogąc być twoja żoną
  Dziękuję za wszystko kochanie i do zobaczenia kiedyś
Inga
Nikt nie umie wyobrazić sobie tego co czuję. Byliśmy małżeństwem przez 10 miesięcy, a mieliśmy nim być 80 lat. Powoli dociera do mnie, że  Ingi już nie ma, że nie wejdzie do domu i już nie powie ,, No hej Igłuś już jestem'', że nie przyjdzie do mnie z kawą, nie popsuje mojej idealnej fryzury. Nie wejdzie na Podpromie i nie wparuje bez pukania do naszej szatni, nie przyniesie mi więcej zdjęć z meczu. Ludzie mówią, że czas leczy rany, niestety tak nie jest. Gdy los zabiera ci ukochaną osobę blizna pozostaje na zawsze. Pustka, której nic nie będzie w stanie wypełnić. Dziura w sercu, której nigdy nic nie zagoi i nie wyleczy.


**********************************************************
Kochani wrzucam wam oststni rozdział mojego opowiadania 
o Indze i Krzysku :) mam nadziję, że wam się spodoba i czekam na opinię :)
i już zapraszam was na kolejne :)
Mogę zdradzic, że jego bohaterami będą Grzesiek Bociek i Milena 
/mała