Czułam, że nie mówi mi
wszystkiego, ze coś przede mną ukrywa, ale może byłam zbyt podejrzliwa bo
przecież obiecał, że będzie szczery. Dzisiaj mija pół roku od śmierci Kamili, a
mi wciąż jej brakuje. Kupiłam kwiaty i poszłam na cmentarz
- Hej- przywitałam się z Michałem
i Monią
- Cześć siostra- odpowiedział
- Witaj mamo- powiedziałam kładąc
kwiaty na nagrobku
- To my już pójdziemy
- Michał możemy się później
spotkać?
- Coś się stało?
- Muszę z tobą pogadać
- No to wpadnij wieczorem do nas
- Ok, a jak mała?- zapytałam
dotykając okrągłego brzuszka Moni
- Dobrze
- To widzimy się wieczorem
- Dzięki
Michał z Moniką poszli, a ja
zostałam jeszcze chwilę u mamy. Bez niej nasz dom nie był już taki sam
- Ty zawsze umiałaś mi pomóc,
wiedziałabyś co mam zrobić
- Antosia kochanie- powiedział
głos za mną
- Znam Panią- zapytałam
- Nie jestem Panią, jestem twoją
mamą
- Moja mam nie żyje
- Jestem twoją biologiczną mamą.
Nie pamiętasz mnie?
- A co mam pamiętać? Ojca który
pił i bił dzień w dzień? Babcie, która zawsze wmawiała mi, że to wszystko moja
wina czy nowych wujków którzy pojawiali się i znikali? To mam pamiętać?
- Jesteśmy rodziną
- Nie jesteśmy
- Kochanie posłuchaj po śmierci
taty nie umiałam dać sobie rady, nie mogłam sobie z tym wszystkim poradzić
- Mówisz po śmierci, a gdy żył to
nie było nic lepiej. Te ciągłe awantury ojciec pijany i zarzygany
- Przecież babcia się tobą
zajmowała
- Babcia zajmowała?
- Masz z nią kontakt?- zapytała
- Babcia nie żyje od prawie dwóch
lat. Ty naprawdę nic o nas nie wiesz
- Tosia córeczko
- Czego chcesz? Tak naprawdę
powiedz czego chcesz?
- Potrzebuję pomocy
- Co?
- Mój chłopak ma długi u złych
ludzi
- A co ja mam z tym wspólnego?
- Musisz pożyczyć mi 2 tysiące
złotych
- Co? Bo chyba się przesłyszałam.
Jak śmiesz mnie o to prosić?
Nie spodziewałam się spotkania z
nią. Myślałam, że nie ma jej w mieście, a ona cały czas tu była i ani razu nie
spróbowała się ze mną skontaktować.
- Wszystko w porządku?- zapytał Konrad
-Tak tato Pani już idzie
- Pani- zdziwiła się
- Skądś Panią znam- stwierdził
Konrad
- Antonina to moja córka, jestem jej biologiczną mamą
- Już ci mówiłam, że moja mama nie żyje
- To wszystko wasza wina, to wy ukradliście mi córkę, to
przez was odcięła się od rodziny- krzyczała
- Milcz!! Ci ludzie uratowali mnie przed bidulem, dali dom i
miłość, cos czego od was nie dostałam
- Więc tak mi się odwdzięczasz za czas, który ci
poświęciłam?
- W tym problem, że ty nie poświęciłaś mi żadnego czasu
- Ty smarkulo
- Dosyć tego. Stoimy nad grobem mojej żony i nie życzę sobie
tutaj awantur
- Tato przepraszam- powiedziałam kiedy poszła
- Daj spokój kochanie przecież to nie twoja wina
- Zawsze byliście i będziecie moją rodziną
-Wiem
- Szkoda, że nie ma jej z nami
- Na pewno patrzy na nas z góry
- Żałowałeś kiedyś?- zapytałam
- Czego?
- Że mnie wzięliście, że nie mieliście drugiego dziecka,
swojego dziecka?
- Ty jesteś nasza i bardzo cię kochamy
- Ja was też
- O proszę jakie czułości
- Co ty tu jeszcze robisz?
- Jestem twoją matką i należy mi się szacunek
- Matką? A gdzie byłaś kiedy ojciec pił i bił, gdzie byłaś
kiedy leżałam w szpitalu po wypadku, gdzie byłaś kiedy w każde urodziny na
ciebie czekałam? No gdzie wtedy byłaś mamo?
- Da Pani już spokój czy mam wezwać policję?
- To sobie wzywaj- krzyczała
- Tato zostaw chodźmy do domu
Nawet nie wiedziałam kim dla mnie jest bo na słowo mama na
pewno nie zasługuje
- Tato jeszcze raz cię przepraszam
- Nie masz za co, a teraz odbierz ten telefon
* Bartek
- No hej kochanie zapraszam cię do kina
- Dzisiaj?
- Tak dzisiaj jestem u ciebie za pół godziny
- No dobra- odpowiedziała
Muszę jej to dzisiaj powiedzieć, bo jeśli dowie się od kogoś
innego to nigdy mi tego nie wybaczy. Zresztą i tak nigdy mi nie wybaczy. Nie ma
co robić sobie nadziei bo przez swoją głupotę straciłem ją na zawsze. Obojętnie
od kogo się dowie i tak mnie znienawidzi
* Antonina
- Możemy pogadać?
- No mów co się dzieje?
- Chodzi o Bartka
- Myślałem, że już się nie spotykacie?
- Trochę się ostatnio pokłóciliśmy, ale już jest ok
- No to dobrze
- Nie do końca bo dowiedziałam się, że nasz wypadek
spowodowała żona Bartka
- Słucham? On miał żonę? Zakochałaś się w jej mężu?
- Wiem jak to wygląda, ale Michał uświadomił mi, że to
przecież nie jego wina. Tato ja go
kocham rozumiesz?
- Rozumiem. Wiem co to znaczy kochać kogoś do szaleństwa i
leć już na tą randkę
Bartek przyjechał punktualnie. Ubrany w garnitur z kwiatami
w ręku wysiadł z samochodu
- Cześć kochanie
- Hej słońce pięknie wyglądasz. To co jedziemy?
- Jaki film?
- Niespodzianka
**********************
Kochani na wieczorek do poczytania łapcie kolejny rozdział :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinię :*
/mała




